...A to są Bieszczady własnie.... jak sie zwiedza byłe wsie, czuć w nich nietypową, "duchową" atmosferę... tak jakby ktoś się przyglądał, tak jakby ktoś chciał kogoś przestraszyć lub....żeby o "nim" NIE ZAPOMNIANO (bo wrażenie dość silne są). W wielu miejscach przecież nie ma nawet śladu po byłej cerkwi, cmentarzu, czy wsi....a jednak czuje się to "coś" i to miejsce wówczas bardzo dobrze się zapamiętuje, baa dla wyjaśnienia sytuacji doszukuje się informacji, aby ustalić co tam było ....
Ja miałam taką jazdę w Tworylnym....jakby nie chciano, żeby ktoś "przechodził" przez ten dworek... stoją smutne, opustaoszałe, aczkolwiek intrygujące, w rozlewiskach ruiny, które, żeby dojść do Krywego, trzeba ominąć atakując podmokły teren z lewej strony szerokim łukiem (skacząc z kępki trawy na drugą kępkę trawy) ... gdzie potem nie wiadomo dokąd iść i tam się zazwyczaj bładzi .... nie wiadać wyraźnej drogi, a po cięzkiej wędrówce można wrócic w to samo mijesce - łąki i pola w Tworylnym - takich doznań się nie zapomina...tak na marginesie, uważam, że istotnym elementem (jak się idzie z Terki w kierunku Krywego) jest rosnąca samotnie, dość duża brzoza, przy której trzeba wejść w las (a w lesie znaleźliśmy świeże ślady misia :D )... wrażenia z wyprawy "duchowo" niezapomniane :D.... nawet botanika "duchowo" zainteresowało samotnie rosnące pole żółtych słonecznikowych kwiatów "kto je tutaj siał?...i co to za roslinka?"![]()


Odpowiedz z cytatem