Przy okazji kolorowych, bieszczadzkich fotek poruszyliśmy tematy dość wzniosłe;-) próbując określić sztukę, jej interpretację, relacje twórca-dzieło-odbiorca. Zbiegiem okoliczności:-) w kontekście tych rozmów pojawił się w kinach film dokumentalny „Marina Abramović: artystka obecna”. Obejrzałam go z wielką ciekawością. Przedstawia w skrócie jej biografię oraz performance obejmujący wcześniejsze dzieła oraz ostatni eksperyment z udziałem publiczności. To skrajne pojęcie sztuki, gdzie artysta i dzieło są jednym, nawet widz jest integralną częścią obrazu. Życie, twórczość Mariny Abramović są kontrowersyjne, wzbudzają wiele emocji (również film otrzymuje bardzo różne oceny, w tym mocno krytyczne opinie), a przez to stają się intrygujące, warte poznania. Weszłam w ten klimat z chęcią zrozumienia osobowości twórcy i jego dzieła. Całość wywarła na mnie wrażenie – jej podejście do życia, zaangażowanie w przedstawieniu własnych wizji, przygotowania i trudy realizacji, właściwie transformacja całego życia w sztukę. Byłam świadkiem niemego spotkania artystki z tysiącami ludzi. W jej przekazach zawsze w centrum uwagi był człowiek, opowiadała o sobie, o relacji z partnerem. Środkiem wyrazu było przede wszystkim ciało, wystawione na różne próby...A widz na próbę zrozumienia tej twórczości...
Film jednocześnie podsumowuje jej życie i koncentruje się na ostatniej sztuce – trzymiesięcznym, codziennym, wielogodzinnym spotkaniu z ludźmi stojącymi w kolejce nowojorskiej galerii. Przez cały ten czas, jedynym zajęciem jest spoglądanie ludziom w oczy - „zwierciadło duszy”, przy tym jej ciało pozostaje niewzruszone, nieporuszone (poza jednym wyjątkiem); choć jej oczy, czasem cień uśmiechu też wiele mówią.
Niesamowite, usiąść naprzeciw nieznanej osoby i popatrzeć jej przez chwilę w oczy, bez słów...
Wyobraźmy sobie, że całe życie skupia się wyłącznie na tych spojrzeniach, nie ma nic innego. Setki, tysiące, dziesiątki tysięcy historii opowiedzianych w mgnieniu okiem.
Jaką trzeba motywację, ile trzeba mieć siły, żeby znieść to fizycznie i psychicznie...? Ile dostaje się w zamian...? Czy się jest spełnionym artystą po takim doświadczeniu?
Nie potrafię ocenić czy to jest sztuka i czy wielkiego formatu; Marina Abramović tak to sobie wymyśliła i poświęciła wiele na spełnienie idei. Nawet jeśli to nie jest to wiarygodne, to i tak fascynujące, jak poznanie drugiego człowieka oraz pewnego zjawiska społecznego. Czuję się wzbogacona, że mogłam zobaczyć ten film:)


Odpowiedz z cytatem