a ja zauwazylam tylko jedna przykra rzecz, wielu ludzi uwaza swoje urlopy za zepsute i wraca przepelnionych gorycza dlatego ze ogrod byl nie taki jak na folderze, ze w lazience nie bylo cieplej wody, ze nad drzwiami nie bylo zarowki, bo nie bylo plotu, bo gospodyni dala zimna zupe... czy to nie sa drobne szczegoly? czy nie szkoda wlasnych wakacji?? czy w tych bieszczadach nie bylo niczego pieknego co warto by zapamietac i podzielic sie z innymi?? nie chodzi mi tu tylko o xenia, zauwazylam taki trend na roznych forach, ze pojawia sie troche postow rozgoryczonych ludzi ktorzy wrocili z zepsutych wakacji bo sciany w pokoju byly zielone a mialy byc niebieskie.. jasne jest ze niektory nocleg nam przypada do gustu a inny nie.. swiat jest zroznicowany , gusta tez i chyba na tym polega jego urok..gdzie nam bylo dobrze to wracamy, gdzie zle omijamy. To czy nasz urlop bedzie udany nie zalezy od warunkow w noclegowni, pogody i taki tam, to cos jest w nas, zabieramy to ze soba w kazde miejsce.. Czasem do konca zycia w dlugie zimowe wieczory mozna wspominac nawet pozornie niemile wrazenia jak lapalo sie w miednice wode lejaca sie dachu, jak w bacowce dresy zapuscily techno czy pod oknem cala noc traktory czekaly do skupu.
wedlu mnie wyjazd moze zepsuc jedynie choroba czy jakies inne losow nieszczescie..


Odpowiedz z cytatem