Generalnie się z Tobą zgadzam :)
Nie dziw się, że wiele pracujących (!!!) osób do tego wszystkiego przywiązuje taką uwagę. W firmie dostają często urlop na maxa w części 14 dniowej, przez cały rok pracują na maxa, znają swoją wartość jako klienta i rynku wokół którego się mogą obracać. Są konsumentami, którzy wymagają bo płacą. Istnieje relacja pomiędzy zapłatą w konkretnej sumie walorów pieniężnych a wymaganiami co za tę kwotę mogą nabyć. Taki jest rynek! Rynkiem rządzą często szczegóły właśnie, za które się płaci. Jeśli ich nie było, pomimo konkretnej zapłaty, to tworzą się rozgoryczenia. Płacę za coś i wymagam, to slogan nie tylko dotyczący warunków w czasie urlopu. To jest dobre, bo rośnie wartość klienta. Xenio opisał sytuację i jeśli "za siedmioma górami" nic nie zmienią to stracą coś wymiernego, jeśli zmienią to zyskają i oni i klienci.
Tak wogóle to Xenio wywołał ponownie ciekawy temat na szerszą dyskusję tutaj, na Forum. Wczeniej gdzieś też się ten temat przewijał, ale jak widzę wraca, i dobrze. Tutaj na Forum jesteśmy klientami różnych "noclegowni" i "jadłodajni" w Bieszczadach i warto szerzej to opisywać. Jesteśmy też twórcami opinii o w/w przybytkach.