wiadomo ze reklama to reklama.. to tak jakby święcie wierzyc ze ten cudowny proszek "co w telewizorze pokazuja" zalatwi sie z kazda plamą.. ja tam nacięłam sie kiedys w dziecinstwie i teraz chocbym jechala do siedmiogwiazdkowego hotelu zabieram spiwor, butle z palnikiem i chusteczki myjace. Nigdy na tym zle nie wyszlam a moze pewnie troche zdrowia,i nerwow zaoszczedzilam a nieraz i pomoglam innym.

jedyne co zawsze jest zawsze niepewne i nie do ominiecia w takich przypadkach to niemili gospodarze..tez kiedys mnie straszyli "ogniem piekielnym", ""zeby Bóg sie ode mnie odwrocil" i "niechybna smiercia" bo mialam byc u nich 4 dni a zmylam sie po jednym bo mi sie nie podobalo i za jeden zaplacilam. Ale nadal zyje wiec te wrozby sie nie spelniaja a czegos co sie zwie "agroturystyka" lepiej unikac.