"Nie modlimy się o to aby mieć tę przysłowiową krowę ale błagamy o to aby krowa sąsiadowi zdechła"...
Tak jak każda inicjatywa zrobienia czegoś w Naszym Kraju też ma zaraz tyle "torped" ile ludzi. Jednoczy nas tylko wróg, liberum veto i narzekanie.
ps. tak nawiasem mówiąc nigdzie nie spotkałem się w Bieszczadach ze złym jedzeniem, noclegiem, przyjęciem, a chodzę tutaj już spory szmat czasu... może to zależy od mojej logistyki. Piszę to, bo zaraz po uderzeniu w stół od razu odezwały się nożyce, że będzie "narzekalnia" i "modlitwa o śmierć krowy", czyli poszły torpedy... wysyłajcie je dalej![]()


Odpowiedz z cytatem