Cóż tu radzić? Ze swej strony polecam Ci wrócić na początek tego wątku i odwiedzić miejsca wskazywane przez dwa linki z drugiego posta...wiele spraw z pewnością się wyjaśni.
pozdr,
Cóż tu radzić? Ze swej strony polecam Ci wrócić na początek tego wątku i odwiedzić miejsca wskazywane przez dwa linki z drugiego posta...wiele spraw z pewnością się wyjaśni.
pozdr,
To masz na deser.
Fajnie też jest w czasie planowania wyprawy. Wyobraźnią już jesteś w tej gęstwinie, na razie widzisz ja na ekranie komputera. Wybierasz miejsca, przez które będziesz przechodził, przygotowujesz warianty trasy, oglądasz profile wysokości, mierzysz odległości, a potem gotowy plan przesyłasz z komputera do GPSu i wiesz, że trafisz, gdzie chciałeś nawet w nieznanych Ci wcześniej chaszczach.
faktycznie, zaskoczyła mnie ta cisza...
https://bieszczady.guide- Że przewodnik napisałem i że ludzi uszczęśliwiam. A co!
bo tu każdy pewnie używa :D
pozdrówka :-)
ja może tak troszkę odbiegnę od tematu ale mam odbiornik gps w telefonie (sony ericsson c702) korzystam z darmowej aplikacji trekbuddy i jest taka bardzo fajna strona www http://gm2tb.awokenmind.de/ na której można wygenerować sobie mapę właśnie do tego programu. niby taki gadget, opcja w telefonie, ale gdy mapa i kompas zawodzą, to może tyłek uratować![]()
Nie dziwię się, że nie ma gromów. GPS w górach to świetna sprawa. Sam używam. W jakim celu? Otóż do geotagowania zdjęć, które cykam. Moi synowie, gdy dorosną, będą mogli sobie popatrzeć gdzie byli za młodu
Prócz tego, miło jest popatrzeć, gdzie się było, jakie się ma czasy przejść. To ułatwia również planowanie.
Nie patrzę na GPS jako urządzenie pomocne w samym chodzeniu. I obym nie musiał zmienić tego zdania.
Swoją drogą w tym wątku fajnie spojrzeliście na problem używania komórek w górach z perspektywy czasu![]()
ciężki stan: jak kompas zawodzi to nic już nie pomorze. Przy pomocy kompasu ludzie odnajdują i odnajdowali się od dawna, odkrywali nowe lądy, trafiali po długiej wędrówce morskiej do właściwego portu.
Chętnie poznam Twoją przygodę, kiedy to kompas zawiódł. Mapa i owszem- jeśli się ma złą mapę..... może zawieść. Kompas nigdy, choć może nie wiem wszystkiego i jestem w błędzie.
Dobra sprawa. Na panoramio.com, GE (w sumie jeden pies) jest masa fotek które ludzie wstawiają polegając tylko na współrzędnych gps. Często okazuje się że lokalizacje są błędne (np choćby odczytywanie wartości dziesiętnych minuty- jako sekund). Kumpel co pracuje w ARiMR ma gps co serio można na nim polegać. Sam używam z SIRF 3, i serio głęboko w nosie mam urządzenie które pokazuje mi zmianę kierunku marszu, kiedy siedzę sobie pod drzewem i spokojnie sącze piwo. GPS skutecznie pomaga orientację, ale nie można na tym polegać bezkrytycznie.
Hwat, nie oskarżam, ba, nawet nie podejrzewam Ciebie o błędy w obsłudze gps. Jednak poprzednia cytowana wypowiedź....
Jak można mieć łeb na karku, względnie ukrwiony i dotleniony, i polegać na gps bardziej niż kompasie? Ktos mi to wytłumaczy?
Tylko czekać, informacji o akcji GOPRU w Bieszczadach, bo rozum nad morzem, rozsądek w domu został, a brawura choć wielka nie zastąpiła rozładowanej baterii w GPS.
Ostatnio edytowane przez Barnaba ; 06-06-2009 o 02:31
https://bieszczady.guide- Że przewodnik napisałem i że ludzi uszczęśliwiam. A co!
Sam mam fotki na panoramio. I są wstawione błędnie. Problem polega na tym, nie nie były geotagowane :) a rozmieszczałem je "ręcznie" wg pamięci na: "gdzież też mogłem je strzelić". Teraz nie mam (nie będę miał) takich problemów.
SIRF 3 ma problemy z "pływaniem" podczas postoju ale czy to go dyskredytuje w turystyce pieszej? Wg mnie na GPS można polegać bardziej niż na własnym przeświadczeniu o swojej pozycji. Szczególnie jeśli tupta się po nieznanych sobie szlakach.
Niestety podzielam Twoje obawy. Sam po sobie widzę, że odkąd wyposażyłem się w GPS mam większą chęć schodzenia z szlaków, etc. A nie jest ona podbudowana chociażby sporym doświadczeniem w turystyce górskiej. Cóż, rozsądek na razie zwycięża :)
A mnie Andrzej627 na KIMB-ie i tuż przed skutecznie zaraził możliwościami np. Oregona, zwłaszcza odczytami po odbytej wędrówce, ale i w czasie też można nieźle sobie pouatrakcyjniać wędrowanie. W Rosolinie mogliśmy np. zmierzyć wysokość skały, a i skarby po drodze jakieś odkryć. Tutaj przy tej okazji wielkie dzięki za wspaniały wykład na KIMB-ie i oby nie ostani... liczę na następne.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)