Panowie, jak widzę dyskusje na temat GPS to mi się taki realistyczny dowcip przypomina jak spotkało się 3 generałów z USA, ZSRR i Polski i chwalą się rakietami.
amerykanin, że mają takie precyzyjne rakiety że mogą w główkę kapusty trafic (bo są sterowane przez omawiany GPS),Rusek mówi, że mają tak potężne rakiety atomowe, że jak walnie to wyparuje miasto wielkości Londynu (bomba Cara), wiec nie potrzeba precyzyjnie naprowadzac, a Polak nie miał co powiedziec, bo w Polsce bieda i dziadostwo i mówi tak - a u nas w jednostce jest taki kapitan i ma taką wielką rakietę, ze mu na niej 12 gołębi siada.
Panowie, więc to są tego typu dywagacje.
Oczywiście, że GPS jest bardzo pomocny, czasem nawet nieodzowny jak chocby w bardzo gęstej mgle, w złej pogodzie, w nocy gdy nie widac gwiazd, gdy ktoś jest mocno przemęczony, do bardzo precyzyjnej lokalizacji itd itd.
Natomiast zwiedzanie gór gapiąc się ciągle w ekran GPS'a ?? to po co w ogóle gdziekowiek wychodzic, szczególnie gdy idzie sie na kilka godzin.


Odpowiedz z cytatem