Pokaż wyniki od 1 do 10 z 57

Wątek: O psiej pogodzie, kociej aferze i innych rozmaitościach, czyli relacja SB z pobytu w

Mieszany widok

  1. #1
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,532

    Domyślnie Odp: O psiej pogodzie, kociej aferze i innych rozmaitościach, czyli relacja SB z poby

    18 września - 4-ty dzień pory deszczowej

    Przed południem zapukał Piskal ze sporym półmiskiem placków ziemniaczanych własnej roboty. Czekały na nas wczoraj w domku nr 1. Mieliśmy tam wpaść wieczorem, ale w związku z opisanym przemoczeniem, zabłoceniem i dość późnym powrotem, zrezygnowaliśmy.
    Zaprosiliśmy więc z Gosią teraz do nas Andrzeja, Darka, Piskala i Pawła. Zjedliśmy owe Piskalowe placki, dokładnie popijając je "priwatną kolekciją" oraz "chmilnym micnym". Paweł zrobił kilka zdjęć, w tym fotografie naszego nowego kotka.

    Tu dygresja. Ww. zdjęcia, a także inne z naszych późniejszych wspólnych wycieczek i spotkań towarzyskich, Paweł obiecał mi przegrać na płytkę CD i dać w Warszawie. Było tego sporo, oglądaliśmy je w laptopie jeszcze przed wyjazdem. No i do tej pory tych zdjęć nie dostałem, a byłyby one "jak znalazł" uzupełnieniem niniejszej relacji. Po przyjeździe do Warszawy dwa razy usiłowałem się z Pawłem skontaktować - raz Mu się nagrałem na pocztę głosową, dzień później wysłałem sms-a. Bezskutecznie. Pogniewał się, czy co ?

    O godz. 15-tej wybraliśmy się z Gosią i Andrzejem na konkretny posiłek - obiad w hotelu w Zatwarnicy. Pieszo w obie strony, co daje łącznie spacerek ok. 5 km. Niedużo, ale jednak.

    A wieczorem - wieczorem to przyjechał Pastor z Bernadettą ! Może coś się wreszcie zacznie dziać. Pomogłem Im wnieść klamoty do domku nr 4, ponoć najlepszego w całym ośrodku. Potem już nie angażowałem Ich swoją osobą, niech się spokojnie rozpakują i nacieszą sobą w nowym miejscu. Umówiliśmy się tylko na dzień następny, na spotkanie integracyjne. U Nich w domku.

    19 września - 5-ty dzień pory deszczowej

    W związku z zaplanowaną na dziś imprezą wybraliśmy się aż do Ustrzyk Dln. na konieczne zakupy. Jak się zapewne domyślacie, głównie po "priwatną kolekciję" oraz "chmilne micne". Pojechaliśmy w czwórkę, tj. ja z Gosią, Andrzej i Piskal. Oprócz wymienionych ukraińskich specyfików kupiliśmy także co nie co na zakąskę.
    A na obiad specjalnie podjechaliśmy do baru w Krościenku, wcześniej już tu opisanego, i - jak się okazuje - znanego nie tylko mnie.

    Ok. godz. 19-tej zebraliśmy się w domku Pastora. Lista obecności wg kolejności alfabetycznej przedstawiała się następująco:
    1) Andrzej,
    2) Bernadetta,
    3) Gosia,
    4) Iza,
    5) Pastor,
    6) Piotr,
    7) Stały Bywalec,
    8 ) Xirątko - już poczęte, noszone przez Osobę Nr 10 z tej listy,
    9) Xiro,
    10) Xirowa,
    11) Xirówna - Osoba wyraźnie nieletnia, w wieku mniej więcej "późny żłobek" lub "wczesne przedszkole".

    Pogadaliśmy, pojedliśmy i popiliśmy. Co poniektórzy nawet popalili. Tylko tyle na "p", proszę sobie Bóg wie co, nie wyobrażać. Jest to w końcu oficjalna i urzędowa wersja mojego sprawozdania.

    Niczego nie zabrakło ani nawet nie było mało. To o konsumpcji.
    Omówiliśmy najważniejsze sprawy Naszego Forum, ze szczególnym uwzględnieniem dotychczasowych doświadczeń KIMB-ów. Jeden z paneli dyskusyjnych został poświęcony zagadnieniu, czy Michał to także Pipa.
    W każdym razie dogadywaliśmy się o wiele, wiele łatwiej niż kancelarie "Małego Pałacu" (Aleje Ujazdowskie) i "Dużego Pałacu" (Krakowskie Przedmieście).

    Co jeszcze do dnia dzisiejszego zapamiętałem ?

    Pastor i Iza prawili sobie nawzajem wyszukane komplementy, nie zważając na bliską obecność Bernadetty.

    Xiro z Familią opuścili nas wcześniej, co przyjęliśmy ze smutkiem, ale i zrozumieniem. Byli w końcu z dwojgiem małych dzieci (a to młodsze to już zupełnie malutkie).

    Piotr, już nie po raz pierwszy, wprawił mnie w zdumienie i podziw. Tym razem mam na myśli jego ulubiony napój. Spożywał drinki wg receptury na szklankę: 1/3 wódki + 1/3 soku z owoców cytrusowych + 1/3 red bulla.

    Pastor oświadczył, że jest (cyt.) "abstynentem, aczkolwiek nieortodoksyjnym". I udowodnił to.

    Andrzej z kolei nic podobnego o sobie nie powiedział, za to milczkiem chlał jak pijak ortodoksyjny.

    Piszący te słowa musiał pilnować trzeźwości własnej i Gosi, pamiętając o bardzo stromych schodach w ośrodku, którymi będą musieli jeszcze dziś (pardon: już jutro) zejść, aby wrócić do siebie.

    Ostatecznie Pastora i Bernadettę opuściliśmy już po godz. 1-szej w nocy. Jakoś udało nam się cało dojść do domu. W domu wypiłem jeszcze herbatę, aby wszystko dobrze strawić. A rano w ogóle nie miałem kaca, no może tylko trochę, naprawdę niedużo, chciało mi się pić. Uważam, że to zasługa dobrej ukraińskiej gorzały ("priwatna kolekcija" to u nich już wódka z tzw. wyższej półki) i bieszczadzkiego klimatu.

    Zapamiętałem również, iż niektórzy z Szanownych Biesiadników zrobili trochę zdjęć. Gdyby teraz zechcieli je zamieścić na forum, tu - w tym wątku, stanowiłoby to wspaniałe uzupełnienie mojej relacji. Nie mówiąc już o tym, że przy najbliższym spotkaniu zrewanżowałbym się Im właśnie "priwatną kolekciją".

    CDN
    Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 09-11-2008 o 14:53
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  2. #2
    Bieszczadnik Awatar Piotr
    Na forum od
    09.2002
    Postów
    2,605

    Domyślnie Odp: O psiej pogodzie, kociej aferze i innych rozmaitościach, czyli relacja SB z poby

    Cytat Zamieszczone przez Stały Bywalec Zobacz posta
    Piotr, już nie po raz pierwszy, wprawił mnie w zdumienie i podziw. Tym razem mam na myśli jego ulubiony napój. Spożywał drinki wg receptury na szklankę: 1/3 wódki + 1/3 soku z owoców cytrusowych + 1/3 red bulla.
    Zapomniałeś dodać, że jeszcze wtedy nie wiedziałem, iż jest to mój ulubiony napój. W sumie w życiu bym nie wpadł na to, aby lać red bulla do wódy. Nie mniej, po ówczesnym teście stwierdzam że to całkiem dobry pomysł - nie mój, zapewne pamiętasz czyja to sprawka.
    Cytat Zamieszczone przez Stały Bywalec Zobacz posta
    Gdyby teraz zechcieli je zamieścić na forum, tu - w tym wątku, stanowiłoby to wspaniałe uzupełnienie mojej relacji. Nie mówiąc już o tym, że przy najbliższym spotkaniu zrewanżowałbym się Im właśnie "priwatną kolekciją".
    Wrzucam jedną fotkę. Pozostałe mogę zamieścić jedynie za wyraźną zgodą osób na nich uwiecznionych a prawie wszystkie foty mam grupowe. Posiadam jeszcze jedną, na której jesteś tylko Ty z małżonką - jeśli nie widzisz przeciwwskazań to oczywiście chętnie wkleję.

    Piotr
    Twoje Bieszczady - przewodnik po regionie
    Komańcza i okolice - serwis turystyczny

  3. #3
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,532

    Domyślnie Odp: O psiej pogodzie, kociej aferze i innych rozmaitościach, czyli relacja SB z poby

    Cytat Zamieszczone przez Piotr Zobacz posta
    (...)
    Wrzucam jedną fotkę. Pozostałe mogę zamieścić jedynie za wyraźną zgodą osób na nich uwiecznionych a prawie wszystkie foty mam grupowe. Posiadam jeszcze jedną, na której jesteś tylko Ty z małżonką - jeśli nie widzisz przeciwwskazań to oczywiście chętnie wkleję.
    Piotrze, dawaj wszystkie, nie certol się. Przecież było to spotkanie uczestników forum internetowego, a zatem owi uczestnicy mogli się spodziewać zdjęć na forum. Chyba że ktoś Cię prosił o niezamieszczanie jego (jej) fotografii - to co innego.

    Powracam do swojej relacji.

    20 września - 6-ty dzień pory deszczowej

    Oczywiście dłuższe odsypianie wczorajszej libacji. Szczególnie Gosi się smacznie spało, nawet wtedy, gdy ja i kot byliśmy już po śniadaniu.
    Po godz. 15-tej powędrowaliśmy do hotelu w Zatwarnicy na obiad, a spacerek w obie strony dobrze nam zrobił. Przy okazji się też wtedy dowiedzieliśmy (bo na wsi takie informacje błyskawicznie się rozchodzą), że rano do Sękowca zawitała pomoc drogowa, telefonicznie wezwana w celu wymiany koła uszkodzonego na wybojach. A sprawa dotyczyła samochodu jednej z osób uczestniczących w naszym wczorajszym spotkaniu.

    Po godz. 19-tej nastąpiło raczej już krótkie pożegnanie w domku Pastora. Jutro wyjeżdżają: Pastor z Bernadettą (z uwagi na psią pogodę skrócili pobyt), Andrzej, Gosia i kot, a także Piotr, Jego Tata i pies (też Jego). Nastrój minorowy, jak to przy pożegnaniu w deszcz.

    21 września - 7-my dzień pory deszczowej

    No i wszyscy wyjechali, pozostałem sam. Pastor i Bernadetta opuścili Sękowiec jako ostatni. Jeszcze o godz. 11-tej zaprosiłem Ich na kawę. W nagrodę dostałem od Pastora flaszkę 0,7 l znakomitej nalewki. To już drugi taki prezent od Niego - dwa dni temu dał mi gąsiorek 1,5 l.

    A potem wypiłem chmilne micne i wziąłem się za pranie koszul flanelowych, których za mało zabrałem z Warszawy, ponieważ przewidywałem lepszą pogodę. W przypływie ambicji wyprałem także gacie, gdyż obliczyłem, że zapasik tych czystych nie wystarczy mi do końca pobytu.
    Następnie wziąłem się za zaległą lekturę prasy i jednej z dwóch przywiezionych książek.

    22 września - 8-my dzień pory deszczowej

    Zbuntowałem się - jak obecnie ci związkowcy w biurze poselskim premiera Tuska. Cały dzień nie wychodziłem z domu. Bo i po co ? Mierzyć opad deszczu ? Już przez okno widać, że jest to opad ciągły o charakterze umiarkowanie intensywnym. Lodówka pełna, z głodu nie umrę, więc nie ma sensu wychodzić na dwór.
    Zabrałem się za lekturę książki Josepha Findera pt. "Człowiek firmy". To czytadło w sam raz na deszczowy urlop. Fabuła oczywiście - jak na tego autora przystało - sensacyjna, ale w tle również interesujące realia życia współczesnej amerykańskiej klasy średniej.

    23 września - 9-ty (ostatni !) dzień pory deszczowej

    Dzień podobny do wczorajszego, z tym że o godz. 14-tej wywlekłem się z domu i powędrowałem w deszczu do hotelu w Zatwarnicy na obiad. Po drodze odniosłem wrażenie, że deszcz goni w piętkę, czyli uruchomił już swoją rezerwę. Jego limit się wreszcie wyczerpuje, psiakrew. Ale jeszcze pada, chociaż wyraźnie mniejszy.
    W drodze powrotnej kupiłem piwo w kultowym zatwarnickim sklepie. Chmilne micne już wcześniej wychlałem, zatem teraz przeszedłem na swojski "Leżajsk". Potem jeszcze nabyłem litrowy słoik miodu - ale już nie w sklepie, tylko w jakimś przydrożnym domu opatrzonym stosownym napisem ("Miód leśny").

    Po powrocie dokończyłem książkę. O godz. 18-tej wziąłem flaszkę ukraińskiej gorzały i poszedłem do domku nr 1 odwiedzić Darka, Pawła i Piskala. Nie było im tam źle, jako że ów domek został przez Basię wyposażony w piec - kozę, a także w zapas drewna opałowego. Trzeba było tylko drewno porąbać na mniejsze kawałki.
    Następnego dnia miałem w planie jazdę samochodem, więc się "przy stole" oszczędzałem i wyszedłem stamtąd już po godz. 20-tej.

    CDN
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  4. #4
    Bieszczadnik Awatar Piotr
    Na forum od
    09.2002
    Postów
    2,605

    Domyślnie Odp: O psiej pogodzie, kociej aferze i innych rozmaitościach, czyli relacja SB z poby

    Cytat Zamieszczone przez Stały Bywalec Zobacz posta
    Piotrze, dawaj wszystkie, nie certol się. Przecież było to spotkanie uczestników forum internetowego, a zatem owi uczestnicy mogli się spodziewać zdjęć na forum. Chyba że ktoś Cię prosił o niezamieszczanie jego (jej) fotografii - to co innego.
    Zamieszczam zatem jeszcze jedna fotkę.
    Co do pozostałych, to tak - mam co najmniej jedno veto, zatem grzeczność nie pozwala mi wkleić tu tych zdjęć, mimo że oczywiście mógłbym to zrobić, gdyż wiele osób na ogół nie zdaje sobie sprawy że upamiętniając się na grupowych zdjęciach z jakiejś tam okazji nie podlegają ochronie wizerunku - czego przykłady już na tym forum były o ile dobrze pamiętam kilkakrotnie i potem jest wielkie zdziwienie że nawet paragrafy nic nie wskórają. Tyle krótkiej dygresji.

    Jeśli sobie życzysz fotki na priv, daj znać - podeślę, choć niewiele tego.
    Poniżej: Stały Bywalec (przemawiający?) z małżonką:
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    Piotr
    Twoje Bieszczady - przewodnik po regionie
    Komańcza i okolice - serwis turystyczny

  5. #5
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,532

    Domyślnie Odp: O psiej pogodzie, kociej aferze i innych rozmaitościach, czyli relacja SB z poby

    Cytat Zamieszczone przez Piotr Zobacz posta
    Zamieszczam zatem jeszcze jedna fotkę.
    Co do pozostałych, to tak - mam co najmniej jedno veto, zatem grzeczność nie pozwala mi wkleić tu tych zdjęć, mimo że oczywiście mógłbym to zrobić, gdyż wiele osób na ogół nie zdaje sobie sprawy że upamiętniając się na grupowych zdjęciach z jakiejś tam okazji nie podlegają ochronie wizerunku - czego przykłady już na tym forum były o ile dobrze pamiętam kilkakrotnie i potem jest wielkie zdziwienie że nawet paragrafy nic nie wskórają. Tyle krótkiej dygresji.
    Jeśli sobie życzysz fotki na priv, daj znać - podeślę, choć niewiele tego.
    (...)
    Proponuję zatem, aby wykorzystać opcję tego forum pn. "Prywatne Wiadomości", czyli kolokwialnie: "na priv."
    Wiem, że Ty masz tę opcję zablokowaną - kiedyś chciałem Ci wysłać jakąś informację na priv. i otrzymałem stosowny komunikat, iż jest to niemożliwe. Może więc Cię zastąpię ?
    Zróbmy tak:
    a) wyślij mi te fotki właśnie na priv., tak jak to powyżej proponujesz,
    b) ja z kolei wyślę je "forward" na priv. tym wszystkim osobom z Naszego Forum, które indywidualnie zwrócą się do mnie w tej sprawie - ale też tylko na priv., nie mąćmy niniejszego wątku takimi "zamówieniami".
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  6. #6
    Bieszczadnik Awatar Piotr
    Na forum od
    09.2002
    Postów
    2,605

    Domyślnie Odp: O psiej pogodzie, kociej aferze i innych rozmaitościach, czyli relacja SB z poby

    Cytat Zamieszczone przez Stały Bywalec Zobacz posta
    a) wyślij mi te fotki właśnie na priv., tak jak to powyżej proponujesz,
    Jeżeli korzystasz z jakiego maila to mi podaj (na priv lub tu) - będzie szybciej.
    [edit]: wg mnie przez forum nie da się przesłać zdjęć (chyba że nie umiem).
    Ostatnio edytowane przez Piotr ; 14-11-2008 o 21:46
    Piotr
    Twoje Bieszczady - przewodnik po regionie
    Komańcza i okolice - serwis turystyczny

  7. #7
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,532

    Domyślnie Odp: O psiej pogodzie, kociej aferze i innych rozmaitościach, czyli relacja SB z poby

    24 września

    Dzisiaj przyjeżdża Mietek - mój kolega jeszcze z lat szkolnych, z okresu, gdy obaj mieliśmy po 14 - 17 lat i siedzieliśmy w jednej ławce, a konkretnie w drugiej w środkowym rzędzie. A działo się to w czasach późnego Gomułki. Młodzieży z Naszego Forum wyjaśniam, iż był to (Gomułka, a nie Mietek) krnąbrny uczeń Józefa Stalina, który z czasem ośmielił się mieć inne zdanie niż wielki nauczyciel i jego radzieccy sukcesorzy.
    Oczywiście w późniejszych epokach historycznych również utrzymywaliśmy z Mietkiem kontakty koleżeńskie, ale były one, siłą rzeczy, już rozerwane przez "czas i miejsce akcji". W latach 1970-75 obaj pokończyliśmy uniwersytety, z tym że Mietek - polonistykę na UMK w Toruniu, a ja - ekonometrię na UW w Warszawie. Później widywaliśmy się tylko raz na parę lat. Latem br. zaproponowałem koledze przyjazd na kilka dni w Bieszczady, a on się zgodził. Dotychczas Bieszczady znał tylko z literatury, mapy i mediów.
    Prywatnie Mietek jest jedynakiem, kawalerem (bezdzietnym, chociaż głowy bym nie dał) i pracuje "w kulturze" na średnio eksponowanym stanowisku kierowniczym. Tyle tytułem wstępu.

    Mietek mógł już w zasadzie przyjechać 21 września, ale brzydka pogoda skutecznie Go odstraszała. Czekał na jej zapowiadaną poprawę, z tym że "przestrzelił" o jeden dzień. Powinien bowiem na całodniową podróż z Radomia poświęcić dzień wczorajszy (23.09.), ostatni z okresu pory deszczowej. A tak, to jechał sobie PKS-em obserwując dawno nie widziane słońce, a i mnie wyrwał jeden dość ładny dzionek (we wrześniu br. na wagę złota) z planów turystycznych.

    Musiałem bowiem wyjechać po kolegę do Ustrzyk Dln., odebrać z warszawskiego (przez Radom) PKS-u i przywieźć Go do Sękowca. Wyjazd ten (ok. godz. 13-tej) połączyłem, jakżeby to inaczej, z "ukraińskimi" zakupami na dolnoustrzyckim bazarze, przejechałem się też do Krościenka na smaczny obiadek. Później odwiedziłem w Ustrzykach Dln. kawiarenkę internetową "U Wujka z Ameryki", położoną przy głównej ulicy dość blisko dworca PKP-PKS. Tam wszedłem na Forum, nawiązując przy okazji kontakt z Lucyną, również wówczas surfującą w sieci. I tak to do wieczora czas mi zleciał.

    Dalekobieżny PKS spóźnił się tego dnia ok. pół godziny. Oczekiwanie na dworcu urozmaicił mi jakiś facet (podobnie jak ja wyjeżdżający po kogoś, kto miał przybyć tym autobusem), opowiadający mi o "mafii ukraińskiej", która rzekomo "rządzi" w Ustrzykach. Temat to dla mnie nieznany, ani z obserwacji, ani z opowiadań tubylców (poza tym jednym). Widzi się tam za to bardzo dużo naszych "pograniczników", czyżby byli poprzebierani ?

    Wreszcie nadjechał autobus, a w nim Miecio. Przesiedliśmy się do mojej toyoty i w drogę - do Sękowca. Jechaliśmy już po ciemku, na światłach głównie długich oraz przeciwmgielnych. Padał też mały, przelotny deszczyk, jakieś ostatnie popłuczyny dopiero co minionej pory deszczowej.
    Po drodze wytłumaczyłem Mietkowi, gdzie jest koniec świata.
    Przy okazji bieszczadnikom jedynie wirtualnym wyjaśniam, iż znajduje się on dokładnie pomiędzy Dwernikiem a Chmielem, w miejscu gdzie kończy się naprawiona droga, a zaczynają liczne dziury udające kałuże.
    Kątem oka obserwowałem reakcję kolegi na moją informację, że właśnie minęliśmy koniec świata, ale - jak widać (chociaż kiepsko) - jednak jedziemy dalej. Przestrachu nie zauważyłem. Pracując w jednostce podległej administracji samorządowej nie takie już dziwy zapewne oglądał. Wprawdzie Radom to nie tylko większe, lecz także przyzwoitsze miasto niż Olsztyn, ale i w nim się różne "cuda" zdarzają, nie ustępujące przekroczeniu końca świata w Bieszczadach.

    Już w Sękowcu wypiliśmy powitalne piwo i przedstawiłem Mietka Basi, która przecież musiała poznać swojego nowego "domownika". Potem poszliśmy, niezbyt późno, spać. Trzeba wypocząć, jutro bowiem nareszcie zapowiada się długa, całodzienna bieszczadzka wyprawa, o jakiej dotychczas mogłem, ze względu na psią pogodę, tylko pomarzyć. Umówieni już byliśmy z Darkiem, Pawłem i Piskalem. O przebiegu tej raczej udanej wycieczki będzie mowa w następnym odcinku.

    CDN
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  8. #8
    Powsimorda h.c.
    Awatar Marcowy
    Na forum od
    09.1998
    Rodem z
    Zacisze
    Postów
    2,680

    Domyślnie Odp: O psiej pogodzie, kociej aferze i innych rozmaitościach, czyli relacja SB z poby

    Cytat Zamieszczone przez Stały Bywalec Zobacz posta

    Pastor oświadczył, że jest (cyt.) "abstynentem, aczkolwiek nieortodoksyjnym".
    Mistrzostwo świata, pozwolę sobie zaimplementować do prywatnego słownika

    W ogóle to relacja - (notabene) palce lizać

  9. #9
    Bieszczadnik Awatar Michał
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    Opole
    Postów
    1,018

    Domyślnie Odp: O psiej pogodzie, kociej aferze i innych rozmaitościach, czyli relacja SB z poby

    Stały!
    Cytat Zamieszczone przez Stały Bywalec Zobacz posta
    18 września - 4-ty dzień pory deszczowej

    ...Jeden z paneli dyskusyjnych został poświęcony zagadnieniu, czy Michał to także Pipa. ...
    Dla niektórych to także c i p a - czy jak się to pisze.
    Ty opoju!
    Ze mną to tylko jedno piwko i kawusia!!!
    O żesz TY

    P.s.
    Jak tam gdzieś wspominałem w piątek spotkałem się z Pipą. Na obstawę wziąłem dwie koleżanki z pracy. Dzięki temu mogę bazgrać dalej na tym forum. Alem co usłyszał tom usłyszał. Nie będę powtarzał, bo ban na 300 dni murowany.
    I kac na dwa dni
    Ostatnio edytowane przez Michał ; 10-11-2008 o 21:08 Powód: zapomniałem o kacu

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Relacja z pobytu w Bieszczadach w dn. 13 września - 7 października 2009 r.
    Przez Stały Bywalec w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 41
    Ostatni post / autor: 05-02-2010, 19:35
  2. Moja własna relacja z VIII KIMB, a nawet z całego pobytu w Bieszczadach.
    Przez Stały Bywalec w dziale Spotkania i sprawy forumowe
    Odpowiedzi: 22
    Ostatni post / autor: 11-06-2009, 17:42
  3. Relacja z pobytu w Bieszczadach w dn. 9 - 29 września 2007 r.
    Przez Stały Bywalec w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 54
    Ostatni post / autor: 22-12-2008, 07:27
  4. Niedługa relacja z niedługiego pobytu w Bieszczadach (12 - 20 maja 2008 r.)
    Przez Stały Bywalec w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 14-06-2008, 22:57
  5. Relacja z pobytu w Bieszczadach od 15.09. do 6.10.2004 r.
    Przez Stały Bywalec w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 5
    Ostatni post / autor: 19-10-2004, 20:50

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •