100 litrów???łoj a kto to uniesie!!!![]()
100 litrów???łoj a kto to uniesie!!!![]()
"...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
Nikt nie zabroni nam śnić..."
Bogdan Loebl
"dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
Pozdrawiam Janusz
Zaraz w lodówce. Zmarznięta położyłam się do łóżka w ubraniu i przed chwilą wstałam. Dziś będę miała dużo czasu, najpirew lekarz, potem apteka.
Powoli z Andrzejem nr 2 podchodzimy na szczyt. Jesteśmy punktualni co do minuty. 11 na zegarze. Marzy mi się takie duże, dające multum ciepła ognisko. Niestety, na szczytowej polance rozczarowanie. Kikadziesiąt osób stoi pod platformą widokową przeważnie usiłując rozgrzać się herbatą. Scenaria jak z bajki o królowej śniegu. Słaba widoczność, wieje, wszystko wkoło utulone białą pierzynką. Platforma w bardzo dobrym stanie, wokół częściowo skryte w śniegu stoły, ławy i pieńki-krzesełka. Wyciągam kanapkę. Prawie zamarznięta dziwnie smakuje. Trzeźwiutki Machoney wdrapuje się po oblodzonej drabinie na platformę. Nina wyjmuje błękitnobiałą flagę i rozpoczyna się focnie. Joorg przynosi nam informację, że doszło do nieporozumienia i Słowacy mają przyjść o 12. Konsternacja. Nadchodzą następne grupki. Koledzy z Krosna witają się z nieznanymi mi Kolegami z Jasła i Mauzerem. ( Janusz bardzo proszę zabierz nas kiedyś do Niego). Nie po raz pierwszy spotykam się z dziwnymi komentarzami typu: to ta Lucyna? A ja. No co każdemu wolno przytyć z 15 kg. Robi mi się coraz zimniej. Buty przemieniają mi się w lodowe skorupy. Zapada decyzja. Grupa bieszczadzka schodzi. Szybko z Andrzejem nr 1 odłączamy się od pozostałych. Andrzej nr 2 uczy Anię schodzenia ze stromych stoków. Po chwili wtapiamy się w ciszę. Słychać muzykę bukowego lasu. Nie wiem czy zwrócliliście uwagę jak pięknie buki śpiewają na dużym mrozie, gdy wieje lekki wiatr. Po drodze spotykamy grupki Polaków, w tym rodziny idące na opłatek.
Obok cerkwi witają nas dwa pieski. Mam kijki w ręku więc nie wiedzą jak mają zachowywać się. Odkłądam "broń", a przyjacielskie zwierzaki zaczynają się do mnie i Andrzeja nr 1 łasić. Wychodzi Gospodarz. Od słowa do słowa i rozpoczyna się długa Polaków rozmowa. Jest starym kawalerem poszukującym żony. Chce zająć się turystyką, ma nawet dwa pokoje do wynajęcia. Był na szkoleniu agroturystycznym w Dwerniczku w Bieszczadach. Też chce aby tu w jego rodzinnej okolicy pojawiali się turyści. Miejsowość ma im do zaoferowania nie tylko keremasz, cerkiew, kilka pięknych łemkowskich chat ale także np. 4 metrwej wysokości kamienne krzyże poukrywane w lesie. Umawiamy się na krótką wizytę w Olchowcu aby razem połazić po zakrzaczonej okolicy. Narzeka, że miejscowi nie chcą, a raczej obawiają sie obcych.
Żegnamy się z gościnnym Tubylcem. Ktoś idzie. Krzyczę prawie zamarznięta: to Janusz. Cała nasza ekipa schodzi z Baraniego. Chwilka rozmowy i musimy się żegnać. Odkrywam w plecaku Machoneja coś bardzo ciekawego. Samopompujace sie siedziska. Muszę sobie coś podobnego kupić. Na odchodne Koledzy dają mi kubek cieplutkiej herbaty. Mamy spotkać się w Chyrowej. My niestety musimy zostać. Andrzej nr 2 zostawił plecak na szczycie. Powoli od stóp zamarzam. Wsiadamy do samochodu i podjeżdżamy do końca drogi. Chwila oczekiwania i jest Andrzej z plecakiem. Jesteśmy tak zmarznięci, że nie mamy siły na nic. Jedziemy prościutko na Słowację na zakupy (Koledzy marzą o karpackim czaju). W sklepie przeżywam szok cenowy. Orzeszki zdrożały makabrycznie. Pistacje z 11 zł go 30 za kilogram.
Zatrzymujemy sie w Rymanowi w domu Andrzeja. Koledzy przypadli sobie do gustu. Ja rozmrażam się przy kaloryferza, a panowie planują wspólny wypad w szwajcarskie Alpy. Po chwili Andrzej nr 1 dostaje do ręki gitarę i ... przenosimy się w klimaty bieszczadzkie.
Ostatnio edytowane przez lucyna ; 12-01-2009 o 07:53
Tu masz link:
http://8a.pl/index.php?str=prod_big&...odkat=&subkat=
Nic to. Joorg opowiadał o swoim nowym plecaku-cudo. Dzwiwolong stworzony z myślą o komandosach. 100 litrowy, wzmocniony w wszelkie możliwe patenty, wyposażony w siedzisko.
Proszę bardzo to siedziskoi opis , to nie jest reklama bo już ich nie ma do kupienia , na razie.
(nie jest to mój opis)
„Pojemność około 95 litrów . Produkcja Made in Poland. Dziesiątki unikalnych rozwiązań technicznych zapewniają niebywałą wygodę noszenia i trwałość konstrukcji. Posiada funkcje kompensacji zawartości przy pomocy bocznych zamków. Plecak główny o pojemności 95 litrów posiada rewelacyjnie rozwiązany system aktywnego zawieszenia, które jest w pełni regulowane w zakresie rozmiarów od S do XXL. Szerokie wygodne szelki, wzmacniania profilowana wyściółka pleców, pas biodrowy i zapięcie na klatce piersiowej zapewniają bardzo komfortowe podróżowanie z plecakiem. Po bokach i na froncie plecaka znajdują się poziome paski typu molle do montażu dodatkowego oporządzenia. Na bokach plecaka znajdują się paski kompensacyjne. Wodoodporny kaptur plecaka kryje zapinany trokiem wysoki kołnierz. Wewnętrzne kieszenie są dzielone dzięki temu możemy utrzymać zawartość w porządku. Wielkim ułatwieniem jest dostęp do zawartości plecaka nie tylko z góry przez kołnierz ale także od frontu i przez komorę dolną. Dodatkowo MAŁY PLECAK z możliwością dopięcia go do dużego.”
pisze orsini
----------------------------------
100 litrów???łoj a kto to uniesie!!!
-------------------------------------------
ale mnie chodziło o ten mały plecaczek![]()
"dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
Pozdrawiam Janusz
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)