W Sanoku koło mostu zabieramy Dankę. Na widok drzew Brusa zaczyna po psiemu marudzić i żadać wyjścia na spacer. Dolina Sanu jest przeurocza. Jedziemy obok najdalej wysuniętej na zachód części Gór Słonnych, moich ukochanych gór. Po prawej stronie mijamy Zamczysko. Po lewej piękny widok na Hordysko i Horodną koło Trepczy. To tam Ginalski prowadzi badania archeologiczne i odkrywa wspaniałości z czasów panowania na tej ziemi książąt ruskich.
Piękny przłom miedzybrodzki. Jesteśmy koło bardzo orginalnej, murowanej cerkwi wybudowanej w latach 1899-1900. Przed cerkwią nagrobek fundatora Aleksego Wojcowicza. To była bardzo barwana postać, lekarz, powstaniec styczniowy lata spędził na zsyłce na Syberii, wrócił na starość do rodzinnej wsi, a i ojciec 18 nieślubnych dzieci. Obchodzimy świątynię, niestety trwa msza. Koledzy nie zobaczą wyjatkowo pięknego wnętrza. Danka opowiada nam o historii miejscowości. Idziemy na odśnieżany przez kilku panów cmentarz. Śniegu nasypało w granicach 40 cm. Przed nami przepaść. Nad Sanem majestatycznie szybuje mewa srebrzysta. Jak tu pięknie. Byłam w tym miejscu kilkadziesiąt razy, spacerowałam z Danką po okolicy, a przede wszystkim spływałam Sanem. Naszym celem na cmentarzu był grobowiec w kształcie piramidy prof.dr Włodzimierza Kulczyckiego rektora Akademii Medycyny Weterynaryjnej we Lwowie. To jedna z tajemnic, którą usiłuje Danka rozsupłać. Piotr i Misieg robią zdjęcia. Mam nadzieję, że coś wrzuca na forum.
Krótki spacer po Międzybrodziu, tej urokliwie położonej miejscowości, gdzie panuje jeszcze klimat sielko-anielki. Do czasu aż nie wybudują mostu. Na razie jest tylko przyprawa na łodzi. Misieg jest zafascynowany kapliczkami. Piotr idzie z Brusem na smyczy przed nami. Trochę się na mnie zezłościł. Przy wysiadaniu z auta Brus zobaczył psa, oczywiście za nim pobiegł. Ponoć potrafi w kilka sekund zrobić innemu przedstawicielowi swego gatunku krzywdę. Piotr i ja jednocześnie krzyknęliśmy aby go przywołać. Tego obcemu nie wolno robić.
Żegnamy się w Sanoku. Danka biegnie do swoich spraw, przed Piotrem i Brusem długa droga w koszmarnych warunkach. My z Miśkiem udajemy się na przystanek.
Spotykamy się na pewno w tym gronie za dwa tygodnie. Moze ktoś do nas dołączy?