Trasa górska Roztoki Górne-Rypi Wierch-rez. Sipkowa-Sinkowa-Stryb-Czerenin-rezerwat Udava-Solinka
Wysiadamy w Roztokach. Janusz i Marcin strategicznie ustawiają samochody. Sławek rozkłada mapy, a w tym samym czasie Ewa przynosi nie wiadomo skąd największy liść lepiężnika białego jaki kiedykolwiek widziałam.
Na szlak. Krótkie podejście do granicy. O mały włos abyśmy rozdeptały traszkę szukającą trochę ciepła na asfalcie. Marcin ratuje płaza. Ogrzewa go oddechem. Mała narada. Traszka górska. Krótki wykład na temat biologii tego płaza i nasz Leśnik przenosi go w bezpieczne miejsce do lasu. Obok drogi leżą kłody buka. Szlag mnie trafia, gdy widzę zarwane fragmenty świeżo położonego asfaltu przez ciężarówki wywożące drewno. Jesteśmy na granicy. Piękna pogoda. Po stronie słowackiej spotykamy przygotowane do rozpalenia ognisko z chrustem na podpałkę i suchym drewnem. Kiedy u nas będą panować takie obyczaje wśród turystów?
Podchodzimy na Rypi. Ło Boże. "Idziemy" w czarne chmury. Po stronie polskiej ładna pogoda, a po słowackiej ciemność. Co chwilę przystajemy aby podziwiać panoramy. A jest co! Okolice rezerwatu Sipkova. Ładna buczyna ziołoroślowa. Coraz częściej widzimy jawory, ciekawe rośliny o których nam opowiada Marcin np. szczaw górski, ślady jakie pozostawił tu front galicyjski. Dobrze zachowane stanowisko strzeleckie?, a tam Ewa odkrywa przeciekawą, endymiczną roślinę. Marcin fotografuje to cudo, ciemiernik. Po chwili piękne odsłonięcie fliszu karpackiego. Osuwisko pokazujące nam budowę południowych stoków pasma granicznego. Obok w lesie widzimy młodego, jeszcze złocistego jesiona. Ewa z Marcinem wyjaśniają nam, że młode drzewa aby zdobyć światło jako pierwsze wypuszczają liście i jako ostatnie je zrzucają.
Zatrzymujemy się na odpoczynek. Sławek otwiera butelke szampana. Ale nie na szlaku. Na szlaku nie wolno pić alkoholu więc toast wznosimy obok. Sto lat, sto lat... I kosztujemy daru od Piotrka F. Pycha. Dalej w drogę.
Sprawdzamy jak mamy daleko do żródliska Udavy. Musimy przyśpieszyć. Nie mam sił. Zaczynam opóźniać przejście. Mam na nogach po raz pierwszy założone buty. Trochę mnie bola stopy. Joorg podaje mi napój bogów czyli energetyk. Dzięki Ci Dobry Człowieku. Dostaję skrzydeł.
Tuż obok rezerwatu Udava ( na wszystkich mapach, które mamy jest źle oznkowany) Marcin pokazuje nam zrąb kulisowy i wyjaśnia zasady pozyskiwania drewna na Słowacji. Nie wiedziałam iż tam do wywozu drewna z lasu służą kolejki linowe. Dziewczyny zbierają grzyby.
Rezerwat Udava. Ładna, a nawet bardzo ładna buczywa. Schodzimy w dól i poszukujemy źródliska pirackiej rzeczki. Ewidentnie teren źródliskowy,czujemy to nawet pod butem. Ale który potoczek to ten właściwy? Sławek z Marcinem idą na dalsze poszukiwania, a my podchodzimy do szlaku. Po chwili udajemy się do Solinki. Przejscie przez rzeczkę i piękne jałowcowisko. Niestety, fragment cennego zbiorowiska łąkowego ktoś zniszczył brutalnie pobierając glinę. Na szczęście jesteśmy przed zmiechrzem.
Ewa i Joorg jadą po drugi samochód. A my z buta w stronę Żubraczego. Piękną trasę pokonujemy już w ciemności. Po jednej stronie Matragona, a po drugiej Hyrlata. Słychać szum Solinki.
Żegnamy Joorga w Lesku. Dziękujemy sobie za cudownie spędzony dzień. Za tydzień idziemy na króciutkie przejście do Jankowiec, a za dwa tygodnie w zależności od pogody Balnica lub coś pieknego na Słowacji.


Odpowiedz z cytatem