Następny przystanek to okolice zniszczonego przez powódź mostu w Średniej Wsi. Na terenie rezerwatu "Grąd w Średniej Wsi" obserwujemy stadko saren.
Potem zawitaliśmy w widły Sanu i Hoczewki. Ładnie prezentowało nam sie Grodzisko. Jeden z nielicznych potwierdzonych przez Parczewskiego śladów grodu w tej części naszych gór. Warto połazęgować po tej okolicy. Wchodzimy na obłodzone ślady działalności bobrów. Stanowisko piorupusznika strusiego. Nie ma ptactwa. Odwrót.
Żegnamy się z Anią i Grześkiem.
Lesko najstarsza część miasta pozłożona jest na górce Baszta. Ładne, drewniane domki charakterystyczne dla zabudowy galicyjskiej. Początek ścieżki "Baszta". Ornitologizowałam tam z Kumplami we wszystkich porach roku. Warto nią pospacerować.
W dolinie Sanu widzimy dość dużo ptactwa wodnego: czaple siwe, krzyżówki, czernice, nurogęsi, gągoły. Po raz pierwszy tego dnia widzimy mewy srebrzyste.
Charakterystyczny głos. Nie wierzę własnym uszom. Dzięcioł ale który. Ewa uradowana wskazuje placem i woła dzięcioł czarny. To gwóźdź naszych obserwacji.
Idziemy do naszej ulubionej pizzerni Roma. Jak zwykle długa rozmowa o Bieszczadach, forum i żmiji ponoć je dominującą, naszych planach, propozycjach wyjazdu. Acha wypróbowaliśmy nową pizzę, przepyszną nr 1 z salami, dużą ilością sera i czosnkiem.
Jak to jest u nas w Bieszczadach w zwyczaju Ewa i marcin podrzucają mnie do mojej rodzinnej wsi. Po drodze widzimy ładnie prezentujący się cmentarz z I wojny św na Lachawie w Uhercach Mineralnych.
Do zobaczenia gdzieś na szlaku.
Ciąg dalszy być może kiedyś nastąpi.


Odpowiedz z cytatem