1 luty 2009 r.
Przyrodniczo-lodowe połazęgowisko czyli zrozumienie pasji Kolegów
Podmiot powitania: Piotr i Brys
Komitet bieszczadzki: Andrzej, Marcin i pisząca sprawozdanie
Skoro świt czyli około 8 Marcin odbiera bagaż czyli mnie. Mamy parszywą pogodę. Wykruszyła nam się ekipa, kilka osób nie dojechało. Marcin duma nad trasą, jedziemy w okolice Kozińca i Berda w poszukiwaniu cennego gatunku paproci. Mamy spotkać się z Piotrem i Brusem (Brus to przyjaciel naszego Kolegi Moderatora) koło kapliczki w Bóbrce.
Zatrzymujemy się jednak troszeczkę wcześniej koło miejsca biwkowego-przystani ozdobionej rzeźbami. Marcin wypatrzył na powierzchni Jeziora Myczkowieckiego duże stado czarniawych ptaków. Prosi abym się zatrzymała, ostrożnie podchodzi na skraj brzegu aby pofocić. Ale trafiła nam się gratka. To łyski. Obok nich można zobaczyć kilka czernic i łabędzi. Słyszymy głos szczęśliwego psa. Piotr schodzi z kamieniołomu. Krótkie powitanie. Brus jest przyjacielskim, dużym wilczurem lgnącym do ludzi. A kim jest Piotr? Człowiekim małomównym, miłym, którego od razu można polubić. Co robimy dalej? Wiedziałam, że nasz nowy Kolega chce zapoznać się z urokami Kotliny Uherczańskiej proponuję więc cemntarz z I wojny św na Lachawie.


Odpowiedz z cytatem