Jak można dojechać z Sopotu, to i z Wągrowca też...
Pozdrawiam
Jak można dojechać z Sopotu, to i z Wągrowca też...
Pozdrawiam
bertrand236
Przyjechaliśmy z lekkim wyprzedzeniem. Podróż do Poznania dzięki sporemu odcinkowi A1 i innych udogodnieniach, takich jak obwodnice, przebiegła bardzo sprawnie. Mając chwilkę wolnego przed spotkaniem obeszliśmy Rynek, zaglądając w zakamarki bocznych uliczek. A że pora była zdecydowanie obiadowa, zaglądaliśmy również do lokali. Najpierw Pikolo. Pamiętałem ten lokal jeszcze z czasów studenckich i przepyszne makarony. Jednak plastikowe talerze zniechęciły nas skutecznie. I w jednej z bocznych uliczek - cisza w porównaniu do gwaru na Rynku - zauroczył nas mały lokalik. Wnętrze całe w pęczkach lawendy, co odpowiadało jego nazwie. W karcie kilka dań z makaronem. Jemy... i niebo w gębie. Poprawiamy deserem.. szarlotka na ciepło z lodami... rewelacja. Skutkiem tego ledwie wstaliśmy od stolika. Dzwonię do Bertranda.., a On mi melduje, że nasz lokal kontaktowy to pierogarnia :/!@#$%^&*(*&^%$#@! Robimy jeszcze jedną rundę dookoła rynku w nadziei, że trochę nam ulży w żołądkach i damy radę pierogom. Niestety, skończyło się na piwie i kawie. Spotkania nie będę opisywał, bo co można napisać o serdecznej rozmowie przyjaciół? Niestety, ze względu na odległość powrotną (wcale nie krótszą od porannej) żegnamy się przedwcześnie obiecując sobie następne możliwie rychłe spotkanie, tym razem w Sopocie
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)