Cóz, skręciliśmy więc w lewo i skacząc z kępy trawy na drugą kępę prubowaliśmy ominąć rozlewisko (zdj.11 i 12). Trzeba przy tej okazji nadmienić, że owe rozlewisko było urocze (zdj.13 i 14) i gdyby tylko nie chlupot wody w naszych butach... Zresztą po jednym z susów Monika "poleciała plakiem" prosto w jedną z kałuży (zdj.15). Gdyby kózka nie skakała w wodzie by się nie schlapała.Po przejściu mokradeł wyszliśmy na rozległą łąkę, gdzie pośrodku niej widoczna była spora kępa drzew (zdj.16). Do dziś wydaje mi się, że dobrze ją scharakteryzowałem (jeśli nie to poprawcie mnie) jako miejsce po cerkwi. Na przełaj przez łąkę doszliśmy do niej (zdj.17) po czym zrobiliśmy główny błąd naszej wycieczki. Tak mi się przynajmniej wydaje teraz gdy na spokojnie analizuję naszą wycieczkę obłożony mapami, przewodnikami i wspomagając się internetem. Otóż zamiast iść w górę w kierunkupółnocno wschodnim lub ewentualnie w kierunku przeł. Dił czyli południowo-wschodnim, my po minięciu skupiska drzew doszliśmy do polnej drogi gdzie skręciliśmy na północny zachód (zdj.18 ). A mogłem słuchać Moniki... I wten oto sposób nie wiedząc o tym kierowaliśmy się w kierunku najstarszej części zabudowy wiejskiej wsi Tworylne! Doszliśmy w końcu do brodu na Sanie (zdj.19) Odbiliśmy więc w prawo i dalej kontynuowaliśmy naszą wyprawę "na dziko" idąc wzdłuż Sanu. Jeśli piszę w tym miejscu bzdury to przepraszam ale tak przynajmniej teraz widzę nasze błądzenie. (cdn.)


Odpowiedz z cytatem