Już po chwili ujrzeliśmy przepiękne mokradło(zdj.10), miejsce przy którym ponownie warto zatrzymać się. Zaraz za nim na drodze ujrzeliśmy ładnego ptaszka, który o dziwo prawie zupełnie nas się nie bał. Dzięki temu podszedłem na tyle blisko, że zrobiłem całkiem dobre zdjęcie. Od Wuja - pasjonata ornitologa - dowiedziałem się, że stwór ten to Orzechówka(zdj.11). Od tego momentu piękno doliny nieco słabnie, jednak już w okolicy dawnej wsi Steinfels możemy podziwiać kolorystykę jesiennego, bieszczadzkiego lasu (zdj.12). Jako, że na krzyżówce (prosto na dawny Stebnik; w prawo na Bandrów) nie widać cmentarzy pojechaliśmy dalej (brak czasu) ale tak jak wspomniałem wróciłem tu 3 dni później.
O ile cmentarz W Stebniku zlokalizować jest stosunkowo łatwo, to Steinfels przysporzył mi sporo trudu, ale również udało się. Tak więc gdy dojedziemy do wspomnianej krzyżówki, po prawej stronie (idealnie w narożniku, jeszcze przed drogą na Bandrów) w gęstych zaroślach i starych drzewach znajdziemy cmentarz w Stebniku(zdj.13). Pierwsza rzecz jaka rzuciła mi się w oczy to prowizoryczne schronienie przed deszczem (zdj.14). Znaczy to, że ktoś tu przychodzi. Nagrobków jest tu sporo, w tym jeden krzyż współczesny. Zresztą nie będę się specjalnie rozpisywał, bo zamieszczam zdjęcia najciekawszych z nich (zdj.15-19).


Odpowiedz z cytatem