Strona 2 z 9 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 5 6 7 8 9 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 11 do 20 z 114

Wątek: Toasty na szlakach

Mieszany widok

  1. #1
    lucyna
    Guest

    Domyślnie Odp: Toasty na szlakach

    Cytat Zamieszczone przez Anyczka20 Zobacz posta
    hmmm...w zimie na Ukrainie to ciężko bez flaszki w plecaku przeżyć... żeby chociaż do herbaty było
    No nie wiem Dorota co Ci powiedzieć, może byłaś pod jakimś kloszem w tych górach chowana ...ale takie teraz czasy i młodzież zdegenerowana A tak serio, to co złego w tym, że ktoś sobie kielonka walnie na szlaku czy poza nim... dopóki robi to na własną odpowiedzialność to nic nikomu do tego. Nie róbmy z siebie takich świętych ..
    Dzięki Anyczka za dobre słowo. Przez chwilę poczułam się jak stara, zasłużona alkoholiczka.
    Nie cierpię świętojebliwości. Chodzenie po górach ma nam sprawiać przyjemność. Tam wszyscy jesteśmy równi i ci świętojebliwi, i ci ubrani w kostiumy prawdziwch ludzi gór, i taka stonkowata stonka jak ja co to czasami na szlaku kielonek opróżni.
    A wogóle po kiego diabła im są potrzebne kieliszki? Z gwinta lepiej smakuje.
    Ostatnio edytowane przez lucyna ; 22-10-2008 o 07:26

  2. #2
    lucyna
    Guest

    Domyślnie Odp: Toasty na szlakach

    Cytat Zamieszczone przez lucyna Zobacz posta
    Dzięki Anyczka za dobre słowo. Przez chwilę poczułam się jak stara, zasłużona alkoholiczka.
    Nie cierpię świętojebliwości. Chodzenie po górach ma nam sprawiać przyjemność. Tam wszyscy jesteśmy równi i ci świętojebliwi, i ci ubrani w kostiumy prawdziwch ludzi gór, i taka stonkowata stonka jak ja co to czasami na szlaku kielonek opróżni.
    A wogóle po kiego diabła im są potrzebne kieliszki? Z gwinta lepiej smakuje.
    Ironia

  3. #3
    Bieszczadnik Awatar Basia Z.
    Na forum od
    05.2007
    Rodem z
    Chorzów
    Postów
    2,771

    Domyślnie Odp: Toasty na szlakach

    Cytat Zamieszczone przez Anyczka20 Zobacz posta
    A tak serio, to co złego w tym, że ktoś sobie kielonka walnie na szlaku czy poza nim... dopóki robi to na własną odpowiedzialność to nic nikomu do tego. Nie róbmy z siebie takich świętych ..
    Dla mnie jeden kielonek (lub wkładka do herbaty) niebezpieczeństwa nie stanowi, gorzej gdy kielonków jest więcej.
    A jak wyczuć różnicę ?

    Poza tym - tak się składa, ze ja zaczynałam swoja "górską" edukację w harcerstwie w danych czasach, a wtedy się jeszcze w harcerstwie nie piło.

    Potem od razu zaczęłam chodzić po Tatrach a w Tatrach picie na szlaku jest po prostu niebezpieczne.
    Zresztą do dziś nie zdarzyło mi się widzieć na szlakach lub na szczytach w Tatrach pijących osób (mimo że tam chodzą tłumy). Nie wiem dlaczego - jakiś inny sposób uprawiania turystyki ?
    Chociaż po Tatrach chodzi przecież sporo "ceprów", ale jakoś alkoholu na szczytach nie widziałam - najwyżej ludzi ze szklankami pełnymi piwa na asfaltówce do Morskiego Oka, ale we mnie osobiście również to budziło niesmak (chociaż przecież niebezpiecznym nie jest, ale to tak jakby ktoś pił piwo idąc po ulicy, jakoś nie budzi to we mnie miłych skojarzeń).

    W sumie jak pisałam - święta nie jestem, w schroniskach bardzo lubię wypić wieczorem szklankę, lub dwie piwa. W dobrym towarzystwie z przyjemnością napiję się śliwowicy, w schronisku, jeszcze chętniej na biwaku w ciepłym śpiworze, ale nie na trasie.
    Jakoś tak mnie nauczono i w harcerstwie i na kursie przewodnickim, że alkohol i góry wykluczają się wzajemnie.

    Poza tym - znam swój organizm. Wypicie nawet niewielkiej ilości alkoholu powoduje u mnie, że znacznie szybciej się męczę, wiec po co bardziej się narażać na zmęczenie idąc pod górkę ?
    Z kolei na dół jestem mniej uważna, przy moich tendencjach do łatwego skręcania nogi czułabym się niepewnie.

    Pozdrowienia

    Basia


    P.S.
    Bardzo chętnie podyskutuję na ten temat, bo jest wg mnie drażliwy.
    Jedna z moich koleżanek - przewodniczek miała poważny problem z towarzystwem, które na trasie rajdowej prawie że bez przerwy popijało na trasie, psując zabawę i sobie i innym, którzy nie mogli iść wystarczająco szybko aby zdążyć na metę rajdu.

    Sprawa alkoholu na wycieczkach stanowi poważny problem metodyczny - na tyle poważny że uczy się przewodników jak się zachować w przypadku kiedy grupa jest pijąca.
    Ostatnio edytowane przez Basia Z. ; 22-10-2008 o 08:50

  4. #4
    Bieszczadnik Awatar Duch_
    Na forum od
    07.2004
    Rodem z
    Krosno
    Postów
    193

    Domyślnie Odp: Toasty na szlakach

    No tak na Słowacji, a mówie o Bieszczadzie słowackim picie piwa, koniaku czy śliwowicy jest zjawiskiem normalnym na szlaku czego doswiadczyłem kilka . Nikogo to nie bulwersuje. Nie widze nic złego w wypiciu piwka czy kielonka na szlaku, no chiba że ktoś przesadza. Ostatnio na wspomnianym Kamieniu-Dwerniku również wychyliłem kielonka za spotkanymi przyjaciółmi i nie czuje się degeneratem. Gorsze jest chyba picie litrami tigera, redbulla czy innych wspomagaczy bogatych w kofeine. Pozdrawiam Rob.
    Moje są góry, górki i góreczki:)

  5. #5
    lucyna
    Guest

    Domyślnie Odp: Toasty na szlakach

    Cytat Zamieszczone przez rob_m6 Zobacz posta
    No tak na Słowacji, a mówie o Bieszczadzie słowackim picie piwa, koniaku czy śliwowicy jest zjawiskiem normalnym na szlaku czego doswiadczyłem kilka . Nikogo to nie bulwersuje. Nie widze nic złego w wypiciu piwka czy kielonka na szlaku, no chiba że ktoś przesadza. Ostatnio na wspomnianym Kamieniu-Dwerniku również wychyliłem kielonka za spotkanymi przyjaciółmi i nie czuje się degeneratem. Gorsze jest chyba picie litrami tigera, redbulla czy innych wspomagaczy bogatych w kofeine. Pozdrawiam Rob.
    Ty tego nie zrozumiesz. Wiesz góry to świątynia, a szlak to prezbiterium.
    Jesteś NA SZLAKU. Masz w podziwie rozdziawiać buzię, kontemplować panoramy, a nie pić z kolegami wzmocnioną herbatkę. Szczególnie, gdy jesteś ubrany w kostium prawdziwego człowieka gór.
    PS
    Zawsze wiedziałam, że z tej Słowacji,a szczególnie ze słowackich Bieszczadów płynie do nas fala zgorszenia. W związku z tym propnuję wielką akcję sprzeciwu.
    Precz z szengenieniem!

  6. #6
    lucyna
    Guest

    Domyślnie Odp: Toasty na szlakach

    Cytat Zamieszczone przez lucyna Zobacz posta
    Ty tego nie zrozumiesz. Wiesz góry to świątynia, a szlak to prezbiterium.
    Jesteś NA SZLAKU. Masz w podziwie rozdziawiać buzię, kontemplować panoramy, a nie pić z kolegami wzmocnioną herbatkę. Szczególnie, gdy jesteś ubrany w kostium prawdziwego człowieka gór.
    PS
    Zawsze wiedziałam, że z tej Słowacji,a szczególnie ze słowackich Bieszczadów płynie do nas fala zgorszenia. W związku z tym propnuję wielką akcję sprzeciwu.
    Precz z szengenieniem!
    Szyderstwo.

  7. #7
    Bieszczadnik Awatar Basia Z.
    Na forum od
    05.2007
    Rodem z
    Chorzów
    Postów
    2,771

    Domyślnie Odp: Toasty na szlakach

    Cytat Zamieszczone przez rob_m6 Zobacz posta
    No tak na Słowacji, a mówie o Bieszczadzie słowackim picie piwa, koniaku czy śliwowicy jest zjawiskiem normalnym na szlaku czego doswiadczyłem kilka . Nikogo to nie bulwersuje. Nie widze nic złego w wypiciu piwka czy kielonka na szlaku, no chiba że ktoś przesadza. Ostatnio na wspomnianym Kamieniu-Dwerniku również wychyliłem kielonka za spotkanymi przyjaciółmi i nie czuje się degeneratem. Gorsze jest chyba picie litrami tigera, redbulla czy innych wspomagaczy bogatych w kofeine. Pozdrawiam Rob.
    Mnie to że coś jest "popularne" wcale nie przekonuje.
    Góry to są jednak góry i chodzenie po nich wiąże się jednak z pewnym ryzykiem (różnym, w zależności od tego jakie to są góry).
    Jeżeli ktoś góry lekceważy - to jest pierwszy krok do zrobienia sobie kiedyś kuku.

    Pogoda może się w każdej chwili zmienić, alkohol, który na krótszą metę powoduje złudzenie ciepła, na dłuższą powoduje wychłodzenie organizmu (ponieważ powoduje rozszerzenie naczyń krwionośnych i szybszy odpływ ciepła z organizmu).
    Tak że picie "dla rozgrzewki" w czasie marszu w zimie lub w czasie gwałtownego ochłodzenia kompletnie mija się z celem i powoduje właśnie wychłodzenie.
    Co innego po dojściu do celu wędrówki, wówczas przemarzniętemu (ale nie wychłodzonemu) czlowiekowi można podac w ciepłym schronisku kieliszek czegoś mocniejszego do poduszki i zaraz wpakować go do ciepłego śpiwora.
    Poczytaj artykuły o hipotermii i o postępowaniu z człowiekiem wychłodzonym, jest ich trochę w sieci.

    Ja nie piszę bynajmniej, że ktoś co wychyli kielonka na szlaku jest degeneratem, ale piszę o tym, ze picie alkoholu w górach może być w niektórych wypadkach bardzo szkodliwe i czasem może się skończyć tragicznie.
    I to też trzeba mieć na uwadze.
    Nawet jeśli się tego kielonka wychyli - to na prawdę nie ma się czym chwalić i nie należy tego propagować.

    A poza tym - osobiście bardzo nie lubię, kiedy ludzie piją na szlakach. Tak samo jak mój niesmak budzi picie alkoholu na ławce w parku.
    Wolę zasiąść z przyjaciółmi przy ognisku, lub ewentualnie za stołem i tam spełnić kilka toastów.

    A już propagowanie picia alkoholu w górach przez osobę, która jest przewodnikiem górskim - to jest coś co mi się po prostu nie mieści w głowie.

    Pozdrowienia

    Basia

  8. #8
    Bieszczadnik
    Na forum od
    08.2005
    Rodem z
    Sanok
    Postów
    79

    Domyślnie Odp: Toasty na szlakach

    Hmm... Przyznaję się bez bicia że ja prawie zawsze na szlaku, a dokładniej na docelowej górce wypijam puszkę piwa (rzadziej zdarzał się kielonek czy dwa). Wynika to z trzech powodów: po pierwsze zmęczonemu podejściem człowiekowi chce się pić a wtedy piwo smakuje rewelacyjnie, po drugie - mam taką manię że podczas wchodzenia na górę lubię fundować swojemu organizmowi "ekstremum", czyli przejść w miarę możliwości bez odpoczynku i picia (na początku sezonu z tym kiepsko) i tu wniesienie dodatkowego ciężarku i potem skonsumowanie go jest nagrodą przyznaną samemu sobie, a po trzecie taką sobie wyrobiłem świecką tradycję i jest mi z nią dobrze...
    Zresztą nie przypominam sobie by kiedykolwiek ktokolwiek z dezaprobatą na mnie spojrzał podczas takiej konsumpcji. Ale przyznaję że picie większych ilości trąci ryzykiem choćby skręcenia nogi (a ja lubię truchcikiem zbiegać z górki)
    Pozdrawiam
    Seba

  9. #9
    Bieszczadnik Awatar Layla
    Na forum od
    09.2008
    Postów
    42

    Domyślnie Odp: Toasty na szlakach

    Cytat Zamieszczone przez lucyna Zobacz posta
    Kpina.
    Cytat Zamieszczone przez lucyna Zobacz posta
    Ironia
    Cytat Zamieszczone przez lucyna Zobacz posta
    Szyderstwo.
    Cytat Zamieszczone przez lucyna Zobacz posta
    Ironia
    A umiesz normalnie rzeczowo i kulturalnie rozmawiać? czy niebardzo? :/

    ja mam zdanie pośrednie. bo uważam że fajnie mieć herbatkę "wzbogaconą" w termosie, nawet wypicie piwa na szczycie mnie nie gorszy.. póki sprzątają po sobie i póki ma to swoje granice i nie łażą po górach nawalone typy.. ale wódka, jako alkohol bardzo wysoko procentowy, jednak imo nie powinna być brana w góry.

  10. #10
    lucyna
    Guest

    Domyślnie Odp: Toasty na szlakach

    Cytat Zamieszczone przez Layla Zobacz posta
    A umiesz normalnie rzeczowo i kulturalnie rozmawiać? czy niebardzo? :/

    ja mam zdanie pośrednie. bo uważam że fajnie mieć herbatkę "wzbogaconą" w termosie, nawet wypicie piwa na szczycie mnie nie gorszy.. póki sprzątają po sobie i póki ma to swoje granice i nie łażą po górach nawalone typy.. ale wódka, jako alkohol bardzo wysoko procentowy, jednak imo nie powinna być brana w góry.

    Rzeczowo i kulturalnie. Wiesz to było tak. Ze swoim ówczesnym chłopakiem kilka lat temu byłam na Dwerniku Kamieniu. Noc była straszliwie ciemna. Gdzieś tak koło północki pojawiła się półprzeźroczysta postać. To był duch. Taki prawdziwy bieszczadzki. Nie udało nam się go sfotografować. Mój chłopak wdał się w dyskusję z upiorzastym. Od słowa do słowa i duch pijaństwa przekazało nam swoją ostatnią prośbę. Mamy iść i szerzyć wśród prawdziwych ludzi gór alkoholizm. On już nie może. Świętojebliwe towarzystwo pod znakiem przewodnickiej trzeźwości doprowadziło go do skraju wyczerpania nerwowego. Duch pijaństwo musiał udać się w podróż rakietą ufoludkową na znacznie od naszego padłu łez oddaloną planetę wszelkiego bezzeceństwa. Oczywiście dla podratowania zdrowia psychicznego. Nawiasem mówiąc to jego odlot widzieliście nad Połoniną Wetlińską. Od tego czasu staram się wypełniać ostatnią wolę ducha pijaństwa i propaguję wśród braci przewodnickiej, ludzi gór i stonki nadmierne spożycie alkoholu.
    Ostatnio edytowane przez lucyna ; 22-10-2008 o 13:23

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Na bieszczadzkich szlakach....
    Przez WUKA w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 06-09-2010, 13:11
  2. Toasty
    Przez katarzynowosc w dziale Zakwaterowanie i usługi
    Odpowiedzi: 36
    Ostatni post / autor: 01-03-2010, 23:23
  3. Regeneracja zieleni na szlakach i szczytach - ma sens?
    Przez galliano78 w dziale Fauna i flora Bieszczadów
    Odpowiedzi: 82
    Ostatni post / autor: 02-11-2008, 22:21
  4. Schroniska/bacówki w górach na szlakach
    Przez palvch w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 05-08-2007, 17:16
  5. Sytuacja na szlakach
    Przez j w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 27
    Ostatni post / autor: 13-03-2005, 13:00

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •