Mam nowe hasło reklamowe
Piłeś-nie pij.
Nie piłeś-pij na szlaku.
Mam nowe hasło reklamowe
Piłeś-nie pij.
Nie piłeś-pij na szlaku.
Basiu!
Zaraz tam propagowanie. Nie sadzę, żeby ktoś rozumny to propagował picie na szlaku na tym forum lub gdziekolwiek indziej. Inna sprawa jak napisałaś wypicie kielonka po dojściu do celu. Moim celem był Dwernik Kamień. Dotarłem i z przedmówcą /dziękuję za zaliczenie mnie do grona przyjaciół/ wypiłem kielonek. Co innego chlanie na szlaku, a co innego wypicie kielonka /nawet z gwinta/coby ciężkich kielonków nie nosić. Wszystko robione z umiarem i zdrowym rozsądkiem nie powinno zaszkodzić. W samochodzie zawsze mam pełną flaszkę a na szlaku bardzo często piersiówkę w kieszeni. Cżesto ją wnoszę i znoszę, ale bywało, że się przydała /najczęściej jako lekarstwo/.
pozdrawiam
bertrand236
No to się różnimy, bo moim celem jest zawsze szczęśliwy powrót do domu, bazy czy dotarcie na miejsce biwaku, a nie tylko szczyt.
Niestety (sprawdziłam to również na sobie) najwięcej wypadków, zabłądzeń itd. zdarza się w górach na zejściu, kiedy ludzie czują się już rozluźnieni.
I akurat tutaj wcale nie chodzi tylko o wpływ alkoholu, tylko po prostu człowiek w naturalny sposób ma wtedy mniejszą koncentrację.
A piszesz "nikt rozumny nie propaguje picia".
Osoba która zagląda na to forum rzadko i nie zna tutejszych "uwarunkowań" może odnieść całkiem inne wrażenie.
B.
Ostatnio edytowane przez Basia Z. ; 22-10-2008 o 11:09
O.K. I tu się różnimy. Jakby moim celem miał być szczęśliwy powrót, to z domu bym nie wychodził.![]()
Druga część Twojej wypowiedzi bezdyskusyjna. Masz rację.
Z trzecią częścią się absolutnie nie zgadzam. Nikt tu picia nie propaguje i osoba postronna od razu to wychwyci.
Pozdrawiam
bertrand236
Przecież pisałam "nie tylko szczyt".
Najpierw szczyt (lub ewentualnie inny ciekawy obiekt), potem szczęśliwy powrót.
No właśnie tego nie jestem wcale taka pewna.
Poza tym podkreślam - nie chodzi mi w ogóle o picie alkoholu (to by było z mojej strony co najmniej dziwne, gdyż akurat na innym forum piszę na temat zalet śliwowicy łąckiej, którą piłam na bardzo sympatycznym spotkaniu przy ognisku)a konkretnie o picie alkoholu w górach, na trasach.
Pozdrowienia
Basia
Kiedyś byłam świadkiem pewnej rozmowy w której brał udziął ś.p. nestor bieszczadzkich przewodników pan Ignacy Zatwarnickii przewodnik liczący się w naszym światku, jeden z świętojebliwych. Kolega przewodnik przeciwnik alkoholu podaje mu argumenty przwmawiające na opilstwem przewodników i za tym, że alkohol to wróg ludzi gór. Pan Ignacy przez cały czas mówi:masz rację. Kiedy pada stwierdzenie, że należy walczyć z pijaństwem wśród przewodników nasz Nestor mówi: masz rację. Wyjmuje półlitrówkę, uderza w denko,rozkręca i zaprasza: a teraz napijemy się.
Baśka przestań być bardziej papieska niż papież. W górach jest czas na wszystko. I na koncentrację, i na wspólny kielonek wypity na szlaku z przyjaciółmi.
Tego nauczyli mnie na kursie. I wiesz mi moi nauczyciele byli prawdziwymi ludźmi gór. Kurs barmański skończyłam mimo tego, że byłam abstynentem. Na kursie przewodnickim po raz pierwszy wypiłam kieliszek alkoholu. Dla towarzystwa.
Spotykam służbowo alpinistów, tych którzy zjedli sobie zęby na Alpach czy Himalajach. Wiesz co ich wszystkich łączy. Moich szkoleniowców z kursu i łojantów z prawdziwego zdarzenia. Nie osądzają innych ludzi. Są tolerancyjni.
Zostań przy swoich zwyczajach, my z Anyczką (swego czasu zawodowym przewodnikiem, mimo młodego wieku ma bardzo duże doświadczenie górskie i jest znakomita na szlaku) pozostaniemy przy swoim. Mam nadzieję, że Ala potwierdzi moje słowa.
Ostatnio edytowane przez lucyna ; 22-10-2008 o 11:23
No i najprawdopodobniej tak zostanie, bo nie sądzę abym kogoś przekonała.
Jednak to jest forum dyskusyjne, a więc służy do dyskusji.
Mogę jasno i wyraźnie wyrazić swoją opinię, że mi się picie na trasie, lub na szczycie nie podoba.
Nie lubię tego i uważam za szkodliwe, gdyż powoduje wg mnie to, że góry traktowane są w sposób trochę lekceważący.
Cieszę się, że nie tylko ja mam taką opinię.
Również uważam, że osoba będąca przewodnikiem górskim, to jeżeli już nawet popija na szlaku to przynajmniej nie powinna tego propagować - w tym pisać o tym na forum dyskusyjnym (które czyta trochę początkujących turystów).
Ale to wszystko oczywiście moja prywatna opinia, z którą można się nie zgadzać.
Pozdrowienia
Basia
A ja sie lubię napić i w Bieszczadzie i poza nim.U Baśki więc mam przerąbane...mówi sie trudno.A z Bertrandem to już chyba od ponad roku na Żywca jestem umówiony,tylko że jakoś zejść się nie możemy.Ale trzymaj tę piersiówkę Bertrandziku przy sobie, kiedyś napewno się przyda(ja też takową posiadam a czasami i coś większego).
Jedzmy gówna, przecież miliony much nie mogą się mylić.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)
Zakładki