Basia po prostu możesz omijać miejsca, w których odbywają się libacje.
Opowiem Wam jedną, myślę ciekawą, historię jaka spotkała mnie, gdy pewnej zimowej nocy (gdzieś koło północy) dotarłem do jednego z beskidzkich schronisk na szczycie pewnej góry. Rozgościłem się w dość obszernej wieloosobowej izbie, po chwili dołączyli do mnie jacyś dwaj goprowcy. Siedzimy sobie zaparzając czaja i pieprzymy o jakichś pierdołach. W tym samym czasie w schronisku trwała jakaś przewodnicka biba jedynego słusznego towarzystwa. W pewnym momencie coś nam zaczyna siurczyć po drzwiach. Z ciekawości jeden z goprowców zamaszyście uchyla drzwi nie urywając przy tym prawie prącia pewnemu starszemu jegomościowi obwieszonemu odznakami turystycznymi niczym ruski generał, który po nadużyciu etanolu postanowił oddać mocz pod "naszymi" drzwiami.
Wszystko jest dla ludzi. Jedni wiedzą ile wypić, jedni nawet gdy wypiją są nieszkodliwi, inni jak wypiją okazuje się, że są świniami (nie mam nic do przedstawicieli rzędu parzystokopytnych z rodziny świniowatych), a jeszcze inni nie muszą w cale wypić, bo i tak widać, że są świniami. Każdy ma swój rozum i świata nie uzdrowimy. Wypicie kielonka z przyjaciółmi spotkanymi po drodze nie służy i nie ma na celu wprowadzenia się w amok alkoholowy. Spożywanie etanolu nabiera sensu tylko w dwóch sytuacjach:
1. Gdy trunek, w któerego skład wchodzi etanol ma nadzwyczajne walory smakowe, lub...
2. Gdy spożywaniu etanolu nadaje się jakiś symboliczny sens.
Poza tym od strony fizjologicznej etanol jest zwykłym narkotykiem, którym do woli możemy się raczyć.


Odpowiedz z cytatem