Cytat Zamieszczone przez dorota z krakowa Zobacz posta
Buba bardzo mi przykro, że tak zrozumiałaś mnie, mój wątek... Ja nie mam radykalnych poglądów. Na prawdę. Ja tylko tak ze swojej strony - po prostu chciałam podzielić się z kimś swoimi wrażeniami. Zbulwersowało mnie to zjawisko. I gdzie i komu mam to opowiedzieć? Chciałam tylko poznać opinię innych bieszczadników.
I poznałam.
Jedno jest pewne - nie zabiorę flaszki z wódką na następne moje bieszczadzkie święto...
pewnie ze forum jest po to by dzielic sie pogladami i poznawac opinie innych. po to jest :) nie wszyscy musza miec takie same zdanie.. nie ma powodu byc ci przykro..fajnie ze zaczelas taki watek

wedlug mnie kazdy powinien znac granice ktorych nie powinien przekraczac, aby nie zaszkodzic sobie ani nie stac sie klopotem dla innych.. mnie w zyciu tez pare razy zdarzylo sie te granice przekroczyc ale zwykle swiadomie bo po prostu chcialam wiedziec gdzie sa... i nie bylam wtedy dla nikogo ciezarem i klopotem.. kazdy powinien wiedziec co mu sluzy..jak komus szkodza pomidory to powinien ich unikac.. ja np. nie zjem, zwlaszca w gorach potrawy z groszkiem zielonym bo zrobie zle sobie i innym wspoltowarzyszom wyprawy.

moze mialam w zyciu szczescie bo raczej prawie zawsze alkohol kojarzy mi sie z milymi doznaniami, impreza w fajnym gronie, poznawaniem nowych ludzi, ciekawymi rozmowami..

i przewaznie w gory zabieram jakas butelke... ale nikomu na sile jej nie wlewam do gardla.. tak samo jak nie lubie zeby mnie ktos namawial do picia jak nie mam ochoty.. jak rowniez nie pozwalal czegos wypic gdy mam..

wedlug mnie mozna fajnie spedzic czas na noclegu bez alkoholu, jak rowniez fajnie przejsc trase po wypiciu pol butelki.. kazdy przypadek jest inny i nie ma reguly.. zalezy od czlowieka i jego zdolnosci oceny sytuacji, logicznego myslenia i kultury osobistej