Mi akurat chrapanie nie przeszkadza w ogóle (ale to chyba kwestia przyzwyczajenia, bo mój mąż chrapie).
Natomiast wycie przeszkadza mi bardzo.
W opisanej sytuacji było tak, że ja z koleżanką planowałam nocleg w konkretnej bacówce, którą znałam wcześniej.
Kiedy około północy (po poprzedniej nocy prawie nieprzespanej) doszłyśmy na miejsce tam było już mocno wstawione, kilkunastoosobowe towarzystwo.
Jak pisałam byli dla nas grzeczni, ustąpili nam miejsca w środku bacówki. No co z tego, kiedy spać się tam nie dało, wcale a wcale.
Kiedy ktoś ryczy na całe gardło w odległości 5 m ode mnie (a drewniana ścianka bacówy jest cienka) to stopery nic nie pomogą.
Oprócz ryczenia nic zdrożnego nie robili.
A ja na żadną imprezę absolutnie chęci nie mialam, chciałam się zwyczajnie wyspać.
Gadanie w tej sytuacji nie pomagało, bo oni już byli pijani, uciszali się na chwilę a potem ryczeli znowu.
Rozważałyśmy już z koleżanką po prostu wyniesienie się stamtąd, ale byłyśmy bardzo zmęczone a do najbliższego miejsca "pod dachem" było 2 godz. drogi.
Pozdrowienia
Basia



Odpowiedz z cytatem