No no..dyskusja i temat jak kij w mrowisko...nie ma co biadolic, ze kielonek wypity na szlaku to cos niemoralnego - no kurna przeciez bez przesady! co w tym zlego?
W ostatni wykend z mezykiem zapodalismy sobie odrobinę wisnioweczki
wlasnie na Bukowym ( ale to nie my lezelismy na szlaku) i bylo pieknie..pewnie, ze nikt nie mowi o chlaniu na umór..ale moje zdanie jest takie, ze jedna lufka na rozgrzanie nie stanowi zagrozenia ani dla mnie ani dla przyrody..ozywionej i nieozywionej...
a znam jednego przewodnika - z prawdziwego zdarzenia takiego co to jak mu sie wlaczy szwendala, to mus - on ma swoje haslo, ktore pewnie zaraz stanie sie w tej dyskusji ogniskiem zapalnym - ale un mowi tak: bo wiecie co z tego chodzenia jest tak naprawde najlepsze? Najlepsze z tego chodzenia to jest to picie
nio.
Proponuje nie rozdierac szat nad wypitym browarkiem czy kielonkiem - kazdy odpowiada za siebie, znam tez takich co maja GPS do mierzenia kolejnego kilometra zeby go uczcic, ale to ich sprawa...tak czy siak - jak sie zna umiar, to wszystko jest dla ludzi
pozdrówka


Odpowiedz z cytatem