Poza tym - mi to by się w ogóle nie chciało nosić wódkę ze sobą, przecież taka flaszka coś niecoś waży, a na prawdę nie odczuwam potrzeby napicia się na trasie.
a mi tam w niektóre miejsca bez flaszki głupio się pokazywać. Nie żeby hektolitry, ale choćby symbolicznie.....
osobna sprawa że po łupaniu drewna żubr smakuje najlepiej. Tak samo jak leżajsk po włączeniu już "TV"