Nie mieszkam w bloku, a mieszkanie ma ponad 100 m2, ale to szczegół ;-)
Natomiast od ok 30 lat ciągle, a ostatnio to już średnio raz w miesiącu uczestniczę w różnych zgromadzeniach, głównie w imprezach, zlotach, spotkaniach organizowanych np. w chatkach studenckich, w knajpach, w schroniskach, w prywatnych posesjach, w szałasach.
Nigdy organizatorzy takiej imprezy (a zapisy były często wolne i ogłaszane przez Internet) nie mieli z tego powodu żadnych nieprzyjemności.
Tak że na prawdę myślę, że problem jest mocno przesadzony.
Pozdrowienia
Basia
P.S.
Nawet w najgorszych czasach stanu wojennego nie wyobrażam sobie, aby można było rozgonić spotkanie w chatce. Właśnie wtedy spotykaliśmy się bardzo często.



Odpowiedz z cytatem