Ależ ja się wcale nie zdenerwowałem. Wręcz się cieszę, że o książce się dyskutuje - to nakręca przecież jej sprzedaż, a ta się bardzo nakręca. Nie rozumiem skąd twoje płytkie podejście do tematu, skoro się nim ponoć interesujesz?
A ja wyraziłem swoje zdanie o Twoim zdaniu i tyle. Mam prawo?
Ale jak już zacząłeś wytykać błędy oceniając książkę to przynajmniej podparłbyś swoje tezy czymkolwiek sensownym, a nie stwierdzeniami, że to "przepisane informacje z opracowań ubeckich". Jeżeli będą tak kompetentni jak Ty to należeć im się będzie pomnik ;-)
Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że żeby napisać recenzję takiej książki trzeba mieć wiedzę w temacie porównywalną przynajmniej z wiedzą jej autora, a nie tylko „trochę interesować się tematem”
Jeśli zadajesz takie pytanie to może wytknij autorowi jaką nieprawdę napisał omawiając zamach na Sieradzkiego? Przecież rozumując Twoim tokiem myślenia należałoby zapytać: dlaczego autor nie wykorzystał w swojej pracy 300 innych art. itp.
A jeśli jesteś takim wnikliwym znawcą tematu to zapewnie potrafisz odpowiedzieć na pytanie: dlaczego tych materiałów zebranych przez „analityków bezpieki” nikt do tej pory nie zebrał "do kupy" i nie opracował oraz nie opublikował? Przecież to są powszechnie dostępne dla historyków dokumenty w archiwum rzeszowskiego IPN. Przecież pisałeś w poprzednim poście, że praca Basaka nie wnosi nic nowego. A może przez Twoją emocjonalną wypowiedź przebija się jakaś zazdrość?
Dlaczego przeciętny, dajmy na to przewodnik beskidzki, lub inny zjadacz chleba, który o Żubrydzie wie tyle co z filmu Petelskich (sadysta i bandyta) chciałby coś więcej dowiedzieć się o nim i sięgnie po tę książkę poniesie jakieś straty moralne? Czego takiego się dowie co mija się z prawdą?
Pozdrawiam i życzę więcej powściągliwości w wyrażaniu opinii o czymś czego się nie rozumie, lub o czym się ma niewielkie pojęcie.
Ostatnio edytowane przez barszczu ; 17-11-2008 o 22:19
Witaj
Oj Barszczu - wiżu szto tiebia nada łopatologicznie.
Czy jak kota odwrócisz dupą do przodu, to będzie kot? Czy może jakaś hybryda.
Fakt pozostanie faktem. Pisałem wcześniej i nie zamierzam się przekomarzać z innymi.
Widzicie tak a nie inaczej? Wasza sprawa i Wasze prawo.
Szkoda tylko, że o tym samym na różne sposoby.
Knigu widieł.
Zdrowaśki
Zgadza się. Tematem interesuję się tylko trochę i dlatego nie mam zamiaru pisać recenzji, bo być może nawet nie potrafię. Nawet napisałem, że powinni uczynić to KOMPETENTNI historycy. A napisałem, że praca nie wnosi nic nowego, bo JA niczego nowego z niej nie dowiedziałem się. Być może dla innych to będzie nowość. A piszę, że są to ubeckie opracowania, bo kiedyś (chyba na początku lat 80.) wpadło mi w ręce jakieś opracowanie (chyba praca magisterska jakiegoś milicjanta czy esbeka) i były w niej te same treści plus negatywne określenia typu: banda, rabunek, morderstwo itp. Tu zostały one zastąpione określeniami: oddział, rekwizycja, likwidacja. I to tyle.
Pozdrawiam
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)