Każdy rejon od momentu pojawienia się pierwszych jaskółek w postaci turystów, którzy później jakoś go tam rozsławiają przechodzi taką metamorfozę od sielankowej nie zmąconej niczym krainy do komercyjnego zagłębia. Tak było z Tatrami, z Bieszczadami, to samo zaczyna się dziać i w Beskidach Wschodnich na Ukrainie i w Rumunii. zmienić się tego nie da, ale w pamięci pozostają wspomnienia tych krain, które niegdyś były całkiem inne. Kiedyś pewnie nie będzie już gdzie uciec i będzie trzeba sobie znaleść nowe zajęcie. Przeminą ludzie pamiętający te obrazki, a dla nowych pokoleń będzie to już tylko historia z książek. Nikt nie przywróci dawnych Bieszczadów sprzed wojny i tych pustych po wojnie, kolorowej Huculszczyzny z przełomu XIX i XX wieku oraz pionierskich czasów pod koniec i po upadku ZSRR kiedy wyjazdy w Beskidy Wsch. stały sie całkiem możliwe do realizacji. Jeszcze dziesięć lat temu wyjazd w góry Ukrainy był czymś nietypowym teraz spacer na Pikuj, Paraszkę czy innego Gutina jest taką samą wycieczką jak spacerek na Tarnicę lub Giewont. Tylko krajobraz tam jest jeszcze troszkę inny, ale powoli i on się zmienia. Nikną strzechą kryte kurne chaty i z roku na rok te "dawne" ukraińskie Karpaty w które niegdyś organizowało się wyprawy, a teraz zwykłe powszednie wycieczki...


Odpowiedz z cytatem