Cytat Zamieszczone przez czternastak Zobacz posta
Ciekawi mnie ten podkreslany popyt na dzikosc. Zawsze chcialem zyc z chodzenia po bieszczadzkim lesie podgladania zwierzyny itp. Urodzilem sie w bieszczadach i szkolili mnie we wspomnianym fachu rozni bieszczadnicy a wiec niby jestem szablonowym dzikusem na ktorego powinien byc popyt. A tu DUPA aby nie zarabiac 700 ziko czyszcze kible na zachodzie a pieniondzory sle rodzinie. Ale sie nie bujta wyjdziemy na swoje a na naszej ziemi klimat zawsze bedzie.
Cytat Zamieszczone przez trzykropkiinicwiecej Zobacz posta
..podobno już na "każdym" forum dojrzysz ślady typu: Bieszczady poddały się ! Bieszczady dawno już straciły klimat! itp. itd... popyt na dzikość... w oczach o płytkim spojrzeniu może i tak...taki sobie stereotyp...

niech chodzi o spokój ducha i wolność szwędaczki...
Cytat Zamieszczone przez czternastak Zobacz posta
Niestety im mniej ludzi tym klimat lepszy pamietam czasy gdy znalo sie wszystkie auta w okolicy a gosc w domu to bog w domu.
....To juz minelo te czasy ten luz ci wspaniali ludzie nie powroca nie powroca juz... Niby tak ale jest jeszcze trohe prawdziwych... i nawet widac nadzieje w nowym pokoleniu.....
...Ja tam wole dzikie bieszczady niech takie pozostana na zawsze.
Moze ktos pitolic ze dzikich bieszczadow juz nie ma... taaaa... to niech se przezyje powazne klopoty zdrowotne na tej ziemi w kurnej chacie. Prawda jest taka w bieszczadach.... sezon mija ....zaczyna sie przetrwanie. Zajrzyjcie do slawetnych gornych poza sezonem ha ha ha
kurort ...hahaha

Czternastaku – ja nie pitolę, że bieszczady się poddały (co to kurde znaczy???), że dzikich bieszczadów nie ma, ja wiem, że one są. Ale nie wszyscy w Polsce znają historię tych gór i ich specyfikę, bo ty pewnie też słysząc o jakimś tam regionie kraju myślisz stereotypem – przynajmniej dopóki nie poznasz go dokładniej. I jeśli oni – mając w głowie taki podkręcony na full stereotyp – przyjeżdżaja w bieszczady to szukają sami nie wiedzą czego i gdzie. I nie zapłacą ci za pokazanie im przyrody bieszczadzkiej bo im szkoda na to kasy, a jak już zapłacą to połowa będzie się nudziła i mruczała pod nosem, że to za niskie, tamto za brudne, a ten pan co ich oprowadza to pewnie jakaś podróba, bo gada za kasę a oni by chcieli prawdziwego dzikusa – takiego co mieszka w szałasie i o kasę nie dba. Pokręcą się, pokręcą, wejdą tu i tam i wyjadą z uśmiechem bo tak wypada – bo skoro wszyscy się zachwycają to ja też. Wrócą drugi raz ci co poczują, że jak się tak kręcili to oczy mieli wpół przymknięte a oddech brali tylko do połowy…i tym kasy nie będzie szkoda
A co do mycia kibli na zachodzie – to sam wiesz, że jesteś jak najbardziej w zgodzie z tradycją. Odkąd ja pamiętam to w większości tamtejszych rodzin pół składu siedziało w stanach albo kanadzie (później gdzieś w europie), żeby drugie pół w polsce mogło jakoś zwiazać koniec z końcem. Ja ci życzę, żebyś tych piniondzorów nazbierał jak najszybciej i jak najwięcej i żeby twoje czternastątka, które masz albo będziesz miał nie musiały już za chlebem wyjeżdżać. Obok bieszczadzkiej mitologii i martyrologii jest też codzienność , o której piszesz i o którą mi chodziło – z dala od sezonu (chociaż w sezonie) i z dala od szosy (chociaż przy obwodnicy). Nie będę się tu teraz rozwodzić na tematy przyziemne, codzienne i mało medialne (chociaż też mnie po części dotyczyły i dotyczą) bo pewnie wyszłoby nudno, pretensjonalnie, łzawo i głupawo.
Ale tak jak piszesz – ta codzienność się zmienia, zmieniają się ludzie, to co dzisiaj zwyczajne jutro będzie świętem – więc dlatego pisałam do TAMTEJSZYCH i CZĘSTO TAM BYWAJĄCYCH o utrwalenie tego przemijania. Jeśli nawet nie dla ogółu teraz to dla przyszłych pokoleń (cholera znowu jakiś patos wyszedł)