Faktycznie, przeciaganie - to raz, konferansjer, który robił wszystko na opak - to dwa. No i Pan starszy... yyyyyyyyy...:(((((((((( szok!

Na szczęście ja byłam z ludźmi, którzy wynagrodzili mi inne trudy czekania.

Co do organizatorów - to muszę wziąć w obronę... to jedna mała, delikatna kobietka - na której głowie było za dużo. Było też trochę ludzi dobrej woli.

Szkoda tylko, że "klimatu" nie dało sie utrzymać....

As

p.s. czy ktoś ma zdjecia z Koncertu? Może tu wklei!