I już chyba nie wykaże. Skąd dowody procesowe po tylu latach ?
Richard Rhodes "Mistrzowie śmierci, Einsatzgruppen". Wyd. Bellona, Warszawa 2007. Cytuję (str. 184):
"Trzydzieści kilometrów od Tykocina, w wiosce Jedwabne, polscy chłopi inspirowani przez Niemców (podkreślenie moje, S.B.), w dniu 10 lipca 1941 r. wymordowali swoich żydowskich sąsiadów, zapędzając ich do stodoły i paląc żywcem - masakra opisana przez Jana T. Grossa w książce Sąsiedzi.".
Richard Rhodes to pisarz amerykański, laureat wielu prestiżowych nagród i wyróżnień literackich. Wobec Polski i Polaków raczej obojętny - taki ani polonofil, ani polakożerca. W cytowanej pracy najczęściej powołuje się na źródła niemieckie i izraelskie.
Mavo - odbiegliśmy od tematu.
Wracając więc do tematu głównego: takie ludobójstwo, jak Niemców na narodzie żydowskim, i - oczywiście w dużo mniejszej skali - Ukraińców na Polakach na Wołyniu i Podolu, musiały mieć nie tylko "przyzwolenie", ale i odgórne polecenie. I miały takowe.
Z tym, że (podtrzymuję swój pogląd) wierchuszka OUN i UPA była spenetrowana przez agentów ZSRR, którzy - nie ryzykując dekonspiracji - poszczuli Ukraińców do tego, co dziś się określa mianem "czystek etnicznych".
Czyli rzezi ludności polskiej na Kresach. Przecież ja tego nie kwestionuję, o co więc chodzi tym pryszczatym oszołomom na Naszym Forum ? Podpowiedziałem im przecież lekturę książek Józefa Sobiesiaka - Maksa, przy których "Przemilczane ludobójstwo na Kresach" ks. Tadeusza Isakowicza - Zaleskiego to tylko przytoczone relacje świadków, podczas gdy "Maks" sam był takim świadkiem i zarazem uczestnikiem wydarzeń na Wołyniu (dowódcą oddziału partyzanckiego i mścicielem, który odpłacał pięknym za nadobne - naprawdę, przeczytajcie jego książki !!!).
Agenci radzieccy (usytuowani w strukturach dowódczych UPA) dlatego nie ryzykowali dekonspiracji, ponieważ w środowiskach ukraińskich była zakorzeniona głęboka nienawiść do Polaków. Powtarzam: zatrute ziarno padło na podatny mu grunt.
A temu ostatniemu to już jesteśmy winni my, jako naród. Gdybyśmy w latach 1921 - 39 szanowali ukraińskie dążenia choćby tylko autonomiczne, to owo "zatrute ziarno" by zgniło zamiast wykiełkować i dać tak obfity plon.
Do Orsini: nie wierzysz w tę moskiewską penetrację wywiadowczą. Faktycznie - trudno w nią uwierzyć. Bo to był najlepszy wywiad świata. Swoich agentów umieszczał w najbliższym otoczeniu Roosevelta, dowództwie wywiadu brytyjskiego, a także w ... polskim rządzie emigracyjnym w Londynie.



Odpowiedz z cytatem