Nie sądziłem że jest tego aż tyle i aż takie bzdury powypisywane, dziwie się ludziom że to tolerują, natychmiast powinni o takich "pomnikach" donosić władzom i żądać rozebrania.
Nie sądziłem że jest tego aż tyle i aż takie bzdury powypisywane, dziwie się ludziom że to tolerują, natychmiast powinni o takich "pomnikach" donosić władzom i żądać rozebrania.
http://www.65-lat-temu.salon24.pl/
Będzie tego jeszcze więcej .......................
http://www.lwow.com.pl/
“Jeśli zapomnę o nich, Ty Boże zapomnij o mnie” – Adam Mickiewicz ( i )
http://www.stowarzyszenieuozun.wroclaw.pl/index.htm
wojna na pomniki rozpętała się na dobre 1994/95 od pomnika UPA w Hruszowicach. Zniszczonego przez "nieznanych sprawców" w 95r. Pamiętam , mój kumpel dziennikarz , był na odsłonięciu, opisał napiętą atmosferę tam panującą. Wcześniej był Monastyr(Monastyrz) ,chyba 93 r. Też pomnik zniszczony...brak sprawców.
Ale wojna na pomniki to nie tylko polski fenomen. Wystarczy przypomnieć relacje estońsko-rosyjskie
Obelisk koło Mucznego, Nowiny 24:
Bieszczadcy leśnicy postawili pomnik dla pomordowanych przez UPA
Wojciech Zatwarnicki
Z relacji świadków wynika, że Polacy umierali w męczarniach. Członkowie UPA zamordowali Polaków przy pomocy siekier, wideł i kos. Leśnicy z Bieszczad postawili pomnik dla pomordowanych przez UPA.
(FOT. WOJCIECH ZATWARNICKI)
Obelisk i krzyż stanęły na Jeleniowatym - grzbiecie górskim w pobliżu Mucznego. "Pamięci 74 polaków bestialsko pomordowanych przez ukraińskich nacjonalistów”, taki napis widnieje na obelisku.
Z rąk UPA, w tzw. "cichej egzekucji” bez jednego wystrzału w leśniczówce Branzberg prowadzonej przez leśniczego Franciszka Króla,15 sierpnia 1944r zginęły co najmniej 74 osoby. Byli to mieszkańcy okolicznych wiosek m.in. leśnicy, księża i dzieci. Ukrywali się przed ukraińskimi nacjonalistami. Nigdy nie zostali pochowani, ich ciała wchłonął las.
Z relacji świadków i zachowanych dokumentów wynika, że umierali w męczarniach.
- Widziałem kobiety, mężczyzn, dzieci. Sutannę duchownego i mundury leśników. Ciała nosiły ślady okrutnych tortur i bestialskiej śmierci – wspominał Alojzy Wiluszyński, jedyny żyjący świadek tamtych wydarzeń, który po latach wrócił w miejsce tragedii a jego historię zapisał Antoni Derwich.
Przez lata o mordzie w leśniczówce na Jeleniowatym nie pisano w ogóle albo niewiele.
- Chciałem uchronić od zapomnienia tamtą zbrodnię - mówi Antoni Derwich miejscowy leśniczy.
– Przed rokiem poprosiłem Jana Mazura, nadleśniczego Nadleśnictwa Stuposiany, jako gospodarza terenu, o zezwolenie na ustawienie drewnianego krzyża. Spodobał mu się ten pomysł. Nadleśniczy zaangażował w to całe grono leśników Nadleśnictwa Stuposiany i RDLP w Krośnie. Nie było to proste zadanie.
- Potrzebne były zgody z Urzędu Gminy, Starostwa, Komisji "od Pamięci i Męczeństwa”, a to spowodowało wydłużenie terminów i nie udało się odsłonić go w 65 rocznicę, czyli w 2009 r., ale cieszymy się, że udało się go postawić teraz.
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll...ZADY/376767890
Seba
Było już na ten temat w wątku o Brenzbergu.
A poza tym gdzie Chryszczata, gdzie Brenzberg?
Minęło sporo czasu. Stan na dzień dzisiejszy czyli styczeń 2014 roku
.
![]()
Aktualnie 4 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 4 gości)