Bartolomeo, ja nie przyznaję się do bycia alfą i omegą co do Ukrainy i uwagę oczywiście przyjmuję z należną pokorą. Tęskni mi się bardzo ale nie mogę tam teraz jeździć. Wiem, że dla przeciętnego człowieka jest tam teraz naprawdę ciężko i wszelkie problemy schodzą na dalszy plan wobec problemów codziennego życia. Tyle, że nie wszyscy są tam bierni. Zwróć jednak uwagę, że piszę o polskiej stronie konfliktu polsko-ukraińskiego, od źródeł historycznych do zjawisk współczesnych, implikowanych przez wspólna historię, jakie to tu wywołuje emocje i zachowania, a tu braku wiedzy, mam nadzieję, nie można mi zarzucić, staram się być na bieżąco. Uważam, że polska rzeczywistość społeczna (i nie tylko, bo to dotyczy w zasadzie środkowej Europy) się radykalizuje w kierunku nacjonalistycznym, konsekwencje tego są przewidywalne. Wydaje mi się, że wladze Polski (bez podziału na ekipy, bo polityka wycofania jest w zasadzie jednolita) zamiast osłabić konflikt u podstaw, starały się zmarginalizowac go sztucznie i to się nie udało. Efekt jest taki, że konflikt "schodzi" do coraz bardziej radykalnych środowisk. Wiemy jak się zachowują radykalne środowiska. Przypuszczam, że otwarcie granicy z Ukrainą spowoduje eksport ekscesów z Polski, bo to chyba naturalne. Są fundamentalne róznice i wygląda na to, że zasypać ich nie można i nikt nawet nie chce tego robić. Powiedzmy, że strona ukraińska postawi jakiś ochroniarzy przy pomniku, po pierwszych ekscesach, ale przy tym zradykalizują się tamtejsci pryszczaci... itd. Ja sobie nie mogę wyobrazić, że pomniki Kłyma Sawura się ostaną. Bo to po prostu jawna obelga da nas. Nie mogę opisać moich emocji kiedy stalem przed tym pomnikiem, bo żadne cywilizowane słowa tego nie oddadzą. Pomnik dla Ukrainców może nie budzi emocji, jeśli przyjmiemy że przeciętny Ukrainiec jest bez bez wiedzy o sprawstwie w rzeziach, bo dla nich wg współczesnej narracji to był tylko ich obrońca.
pozdrawiam
--- Updated ---
wiem za to kiedy mialem identyczne uczucia, było to w Auschwitz-Birkenau



Odpowiedz z cytatem