Podpisuję się pod taką manifestacją pamięci jaką pokazał Marcin i takim rozumieniem zawartym w refleksji Joanny. Te zdjęcia pokazują jak można spokojnie to zrobić. Obeznani z tematem wiedzą kto tam leży, ale taki sposób upamiętnienia nie budzi nowych demonów po jakiejkolwiek ze stron. Niech choćby w taki sposób uda nam się upamiętnić polskie ofiary OUN-UPA na Ukrainie, a konflikt zacznie prawdziwie wygasać. Jeśli to by udało się rozwiązać, problem jest w już tylko w skali - ok 120 ukraińskich upamiętnień w Polsce i ok 1800 upamiętnień na Ukrainie wg Powroźnika.
I wieniec spod Stanisławowa, od Łemków przesiedlonych tam z naszego Beskidu Niskiego, może zamieszkałych dziś akurat w Korościatynie, rodzinnej wsi księdza Isakowicza-Zaleskiego, gdzie właśnie Łemkowie dziś mieszkają?
Jest konieczność stosowania takich dróg, bo pomimo że w podstawowych historycznych kwestiach porozumienia nigdy nie będzie, to dróg porozumienia należy szukać ponad podziałami...



Odpowiedz z cytatem