Taka dygresja:
Inne miejsce będzie odpowiednie dla niemowlaka, inne dla przedszkolaka, inne dla nastolatka. Są dzieci zaprawione w bojach, ale są i te bardziej kruchej konstrukcji. Są dzieci-alergicy, dzieci nadpobudliwe, dzieci bojące się zwierząt...
Zmierzam do tego, że wrzucanie wszystkich nieletnich do worka pt. "dzieci" i kategoryczne twierdzenie, że gdzieś tam będzie im dobrze, a gdzieś tam źle, jest wprowadzającym w błąd uogólnieniem, by nie rzec - bzdurą.
Pozdrawiam.