Ależ jest tak opcja.
Znacie, Moi Drodzy, miejscowość Sękowiec, mieszkaliście w tamt. OW, ale samego ośrodka jednak dobrze nie znacie ! Piskal - ta uwaga, to również do Ciebie.
Bar - recepcja OW jest wam znany. Obok jest miejsce na nasze obrady przy w miarę znośnej pogodzie.
A przy gorszej ...
Stojąc przodem do wejścia do tegoż baru, po lewej stronie mamy sam ośrodek wypoczynkowy (na górze) i schodki wiodące do niego (proszę ich nie mylić z głównymi schodami, tymi od strony leśniczówki i drogi równoległej do Sanu).
Po tych schodkach wędrujemy na górę i najpierw natrafiamy na owe ogólnodostępne pawilony z łazienkami i WC, o których już pisałem, a kilkanaście metrów dalej, trochę wyżej i bardziej w prawo, Basia ma 2 duże drewniane domki w stylu tzw. górskim, w zasadzie niezagospodarowane, w których czasem (w sezonie, przy wielkim natłoku turystów) sprzedaje tzw. glebę.
We wrześniu zaglądałem tam przez okna - w domkach nie ma prawie nic, w jednym zauważyłem tylko rozstawiony duży stół ping-pongowy.
I otóż taki stół mógłby pełnić rolę "stołu szwedzkiego". Naznosilibyśmy też dodatkowych krzesełek z wolnych, tych najgorszych domków. Oceniam, że 30 - 40 osób w takim sporym domku zmieściłoby się.
Oczywiście byłby to wariant tylko na deszczową i zimną aurę. Bo przy lepszej pogodzie obradowalibyśmy w barze i tuż obok niego, pod gołym niebem i przy ognisku, tak jak pisał Piskal.
PS
Oba te "wariantowe" miejsca dzieli odległość mierzona, jak to w górach, czasem przejścia: 3 minuty pod górę i 1 minuta w dół. Tak więc nawet w razie obrad "na górze" uruchomilibyśmy własną linię zaopatrzeniowo - komunikacyjną, do baru i z powrotem. Kurier nusiałby mieć jednak latarkę i ... mocną głowę.



Odpowiedz z cytatem