Andrzeju, trzeba dojść aż do Studennego, tj. tam, gdzie w maju br. zostawiliśmy Wojtkowy samochód pilnowany przez Wojtkową Anię.
Pętla z Sękowca, po obu stronach Sanu, to trasa ok. 32 km, całodniowa.
Ostatni raz szedłem tamtędy w ubiegłym roku, a pisałem o tym na forum dn. 5 listopada 2007 r. Relację możesz przeczytać tu (po znalezieniu mojego postu z 5.11.2007 r., opisującego dzień 26 września):
http://forum.bieszczady.info.pl/show...?t=3867&page=3
Teraz do Lucy.
Dzięki za przyjęcie przeprosin.
A co do kombinacji "polski bus - pociąg - ukraiński bus", to była ona stosowana przez organizatora wycieczki do Lwowa właśnie w celu uniknięcia złośliwego przetrzymania samochodu na granicy. Granicę w obie strony przekraczaliśmy pociągiem (osobowym, lokalnym), którego tak, ot, dla celniczego kaprysu, raczej nie można przetrzymywać na granicy. A w każdym razie można to robić rzadko, bo inaczej sprawa zaczyna nabierać rozgłosu i zajmują się nią dyplomaci. Co innego busik z kilkunastoma turystami, w tej sprawie nikt palcem nie kiwnie.
Lucy - ośmielę się powtórzyć moje pytanie. Czy tak jest nadal, czy organizatorzy krótkich, jednodniowych wypraw do Lwowa znaleźli może jakiś inny sposób na rusińskich celników i pograniczników ?



Odpowiedz z cytatem