Z tą nazwą "kultowa" bym polemizował. Byłem w Zatwarnicy "trochę" razy i aż tak bym jej nie nazwał. Jest kilka innych predysponującej do takowej ale jak zawsze znajdą się i zwolennicy jak i oponenci. Kiedyś uwielbiałem atmosferę "kultowego" dla mnie (!) Kremenarosa i co? wpadłem przed sezonem jeszcze, do niej... znaczy się do Kremenarosa, z kobietą by zobaczyła gdzie lubię jadać w moich górkach, na rosołek (zimno było) i na drugie a był to schabowy po bieszczadzku (rany, jadłem już różne schabowe po bieszczadzku) i co?... totalna klapa, ziemniaki zimne z zimnym tłuszczem, schabowy w środku też... hmmmm taki afront, jakoś później nigdy tam nie trafilem powtórnie bo się wyleczyłem z "kultu" (z tego Kazikowego oczywiście nie!).