dla mnie mrowki tez zawsze byly mile- poopowiadaly o zyciu, pomogly przeniesc plecak, poczestowaly wodka, otwarly srubokretem zamkniety kibelek w pociagu, doradzily ktoremu pogranicznikowi dac w lape zeby puscil bez kolejki.. gorzej z pogranicznikami ktorzy nie zawsze sa mili- zwlaszcza bezinteresownie niesympatyczni potrafia byc niestety polscy..ech..takie wspomnienia z dawnych czasow jak jezdzilo sie przez to przejscie na ukrainskich blachach..


Odpowiedz z cytatem