mrówki graniczne tak jak prawdziwe mrówki działają zgodnie z określonym porządkiem. niektóre kombinują sobie na własną mrówczą rękę ale duża grupa nosi te fajki dla panów, którzy blokadę mrówczą na granicy oglądają sobie w super wypasionych telewizorach i sami papierosków nie targają. organizuja tylko mrówkom mrowisko - czyli dziuplę do której pracowite mrówki noszą co tam zdołają przenieśc przez granicę. a później te fajki jadą dalej na zachód.
nie przekonuje mnie argument, że dzieje im się straszna krzywda bo mogą teraz tylko dwie paczki i to raz dziennie więc chleb im się od ust odbiera bo co ma w takim razie powiedzieć biedota z popegeerowskich wsi w centrum Polski - że są skrzywdzeni bo granica za daleko i oni wcale nie mogą targać fajek? czy mają zrobić pikietę w sprawie stworzenia granicy na Wiśle? a może przez to, że tyle fajek wjeżdża nielegalnie do Polski czyjś mąż lub żona zostali zwolnieni z fabryki papierosów bo musiała ograniczyć produkcję?
nie uważam, że miejsce starszego schorowanego człowieka jest w "leju" na granicy. Może gdyby zamiast tych fajek zza wschodniej granicy sprzedane byłyby te z akcyzą, wystarczyłoby pieniędzy na podwyżkę jego emerytury.
rozumiem mrówki bo każdy dba o własny tyłek ale niech mi nie każą przyznawać sobie racji.
a co do wykrywania przemytu - to gdyby chciano zrewidować i zarekwirować wszystko co jedzie to nikt by nie przeszedł przez granicę a pociąg "przemytnik" Kijów - Warszawa nie jeździłby. nigdzie w Europie nie robi się 100% kontroli.
nie palę ale nic do palaczy nie mam, byle mi w nos nie dmuchali ale tak sobie myślę, że gdybym chciała mieć taki nałóg to nie chciałabym się nałogować fajkami, które mrówka niosła w gaciach albo pod spoconą pachą.
a tak już na koniec - zwiększono również oprocz tych na wino równiez normy na piwo.![]()


Odpowiedz z cytatem
