Tak w temacie... podczas powrotu z wojaży po Ukrainie wraz ze znajomymi przechodziłam pieszo przejście w Medyce. To co tam się działo przyprawiło mnie o "lekki" zawrót głowy, któryi tu UWAGA nie był skutkiem wcześniejszej degustacji ukraińskich alkoholiNie licząc samowoliki przy barierkach, która zasługuje na osobną historię..., ukraińscy pogranicznicy upchnęli nas w tłuak w temacie... podczas powrotu z wojaży po Ukrainie wraz ze znajomymi przechodziłam pieszo przejście w Medyce. To co tam się działo przyprawiło mnie o "lekki" zawrót głowy, któryi tu UWAGA nie był skutkiem wcześniejszej degustacji ukraińskich alkoholi
Nie licząc samowoliki przy barierkach, która zasługuje na osobną historię..., ukraińscy pogranicznicy upchnęli nas w tłumie ok 200 osób w maluteńkim pomieszczeniu, które w komfortowych warunkach zmieściłoby góra 25 osób. Ścisk był masakryczny, a ja że jako malutka osóbka przeżyłam to w dwójnasób...
Było w mairę ok do czasu, gdy ktoś z mrówek nie rzucił hasła, że na polskiej stronie jest zmiana która bardzo "trzepie". No i zaczęło się...upychanie fajek w najdziwniejsze miejsca... :) Jako, że byłam uczestniczką całego tego zdarzenia, a w dodatku jestem osobą niepalącą i nie maiłam nic dla siebie pomogłam w przeniesieniu "kilku" paczek... Już po polskiej stronie po oddaniu przeniesionych fajek byłam świadkiem ciekawej rozmowy: butów nie sprawdzają, pleców i ud też nie... Nie trudno się domyślić, jak Ci ludzie byli obklejeni. NaTVNie był swego czasu taki progaram Granice...tak sobie teraz myślę, że to co wtedy przeżyłam, był jego namiastką:)
Innym razem jeszcze podczas studiów, byliśmy z grupą na wycieczce w straży granicznej w Medyce, tak się złożyło, że było to świeżo po szturmie mrówek na owo przejście i trafiliśmy na "strajk" mrówek:), a że był w naszym gronie nadgorliwy kolega.... pstrykał zdjęcia wszystkiemu i wszystkim. Do czasu..., aż trafił na bardzo porywczą panią UkrainkęNie dość, że posypała mu niezłą wiązankę, to jeszcze dostał po plecach legendarną reklamówką Boss'a :) Oj piękny to był widok:) Takie to moje wsomnienia z pieszego zwiedzania przejść z Ukrainą... Te, kótre odbyłam samochodem to już inna historia...:)


Nie licząc samowoliki przy barierkach, która zasługuje na osobną historię..., ukraińscy pogranicznicy upchnęli nas w tłuak w temacie... podczas powrotu z wojaży po Ukrainie wraz ze znajomymi przechodziłam pieszo przejście w Medyce. To co tam się działo przyprawiło mnie o "lekki" zawrót głowy, któryi tu UWAGA nie był skutkiem wcześniejszej degustacji ukraińskich alkoholi
Odpowiedz z cytatem