Lucyllo, ale dzieje Leska to trzy tomy liczą, a nie dwa...
Poza tym są to całkiem inne książki niż "Opowieści...", więć mikruśny rozumek trza mieć by te dwie publikacje porównywać. Zdrowy człowiek nie porównuje Biblii z Biologią Villego.
Lucyllo, ale dzieje Leska to trzy tomy liczą, a nie dwa...
Poza tym są to całkiem inne książki niż "Opowieści...", więć mikruśny rozumek trza mieć by te dwie publikacje porównywać. Zdrowy człowiek nie porównuje Biblii z Biologią Villego.
Marcin
Dzięki za informacje.
Fastnachta i Budziaka mam i przeczytałam (3 tomy są rzeczywiście w tym Budziaka 2) no i właśnie chodziło mi o to czy to jest tez taka trochę encyklopedyczna ksiązka czy taka lżejszym piórem pisana. I chyba tera dzięki wam wiem ale jeszce chodzi mi o okres, którego dotyczy.
Od lat 30 XX w. po współczesność. To są głównie wspomnienia: smaki, zapachy, krajobrazy. II w. ś. jest całkiem nieźle opisana (takie rzeczy się pamięta).
A czytałaś Asiu "Cudowną melinę" Orłosia? Jeśli nie, to szczerze polecam! To też jest książka o Lesku, ale całkiem innym Lesku niż pisali Fastnacht czy Budziak.
Kazimierz Orłoś pracował jako radca prawny w przedsiębiorstwie, które budowało zaporę w Solinie, mieszkał więc w okolicy Leska kilka lat i swoje spostrzeżenia z odbioru otaczającego go świata przelał na papier w formie groteskowej powieści. Książka powstała pod koniec lat 60-tych. Orłoś próbował ją bezskutecznie wydać w PRL-u. Nie udało się (cenzura itp.). W końcu, bodajże w 1973 r., książka ukazała się w Paryżu. Wydanie paryskie sprawiło, że Orłoś dostał całkowity zakaz publikacji w PRL-u!
W normalnym obiegu książka ukazała się dopiero w 1989 roku (ISKRY).
Wprawdzie w "Cudownej melinie" nie pada ani razu nazwa "Lesko" ale zbieżność zdarzeń powieści z kilkoma bieszczadzkimi "aferkami" lat 60-tych nie jest bynajmniej przypadkowa.
Wprawdzie to co napisał Orłoś to "pikuś" w porównaniu z tym co się działo w Lesku i okolicy w ostatnich latach (za rządów byłego prezesa Wielkiej Elektrowni), ale nie ma teraz drugiego "Orłosia", który nawet humorystycznie mógłby to opisać.
Kazimierz Orłoś znany jest chyba bardziej jako ojciec swojego syna (Macieja - aktora i dziennikarza TVP) niż jako prozaik.
Książkę bez problemu kupisz na allegro za kilka złotych. (Iskry 1989, Świat Książki 1997). Polecam!
Nie czytałam ale teraz na pewno przeczytamlat 60-tych w Lesku nie pamiętam bo urodziłam się dekadę później i z mojego leskiego dzieciństwa też zresztą niewiele pamiętam ale często naciągam moją mamę na wspomnienia i czasami to są naprawdę perełki - klimat PRL-u, romanse, rzeczy śmieszne i tragedie też. A o ostatnich latach też słyszałam od tamtejszych, że różne dziwne rzeczy się działy...
Baardzo wielkie dzięki za podpowiedź![]()
Miłośnikom wspomnień nie tylko leskich polecam książkę Andrzeja Potockiego "Przystanek Bieszczady bez litości". Świetnie snute opowieści, świat przedstawiony w trochę krzywym zwierciadle z nutka sarkazmu. I to co tygrys lubi najbardziej czyli autentyczość i tragifarsa, emocje i dobra znajomość realiów poparta wiedzą. Czytałam jednym tchem. Postanowiłam tę książeczkę polecać turystom, gdyż zawarte są tu w skondensowanej kropelce przede wszystkim powojenne dzieje Leska i Bieszczadów.
Zdaje się założyłem nawet taki wątek to go natychmiast wyprowadziłaś na manowce...
http://forum.bieszczady.info.pl/showthread.php?t=4554
Pozdrav
"Przystanek Bieszczady..." czytałam szybko bo nie była to moja książka i musiałam oddać a chętnie przeczytałabym jeszcze raz. Zgadzam się z Tobą Lucyno, że warte poświęcenia czasu.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)