Ja jeszcze za dnia wpierdzieliłem obiad. Śnieg był zmarznięty, tempo miałem niewiele wolniejsze od narto-biegaczy (grudzień 2007), a i na popas, czy focenie zatrzymywałem sie dość często.

W 2006 o tej samej porze miałem gorzej. Wiało, ledwie było co widać, czasem jedynie się przejaśniało, ale w sumie bez problemów.

Nie mierzyłem czasu, ale o 6.30, to ja w obu przypadkach jeszcze na pewno kawę w Bystrem piłem.

1. 31.12.2006





2. ok.28.12.2007

http://picasaweb.google.com/vm2301/WetliSkaZim#

Pozdrawiam:)