Jeśli widzę, że do przydrożnej kapliczki podjeżdża autko a z autka wysiada starsza pani z naręczem kwiatów a za nią młoda dziewczyna (wnuczka pewnie), która trochę znudzona i zniecierpliwiona ale jednak babcię przywiozła i pomaga jej tą kapliczką sprzątnąć to wierzę w to mocno, że ta dziewczyna przyjedzie tam też kiedy tej babci już nie będzie...
dla mnie to jest dzikość...
a jeśli nadejdą czasy, że kapliczki będą odwiedzać już tylko turyści a do sprzątania powołane zostaną specjalne komitety to dla mnie będzie to ...skansen, niezależnie jak wysokie i dzikie krzaczory w nim porosną...
pozdrawiam wszystkich
jak fajnie to napisalas :)
tylko dla mnie to nie koniecznie dzikosc... dla mnie to klimat :) chyba wazniejsza rzecz od dzikosci...
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "