Cisna kurortem? Zakapiory legendą? Polańczyk w Bieszczadach? heee?
Cisna kurortem? Zakapiory legendą? Polańczyk w Bieszczadach? heee?
Myślę, że do tego nie dojdzie, bo warunki w Bieszczadach są specyficzne i to co w nich przyciąga ( co można zaoferować turystom ), to właśnie historia i kultura tych ziem, dzikość przyrody, spokój, czystość powietrza i wody. Przerobienie Cisnej czy Wetliny w zatłoczone kurorty odstraszy dotychczasowych i zainteresowanych górami turystów. Zatrzymajmy dzikie tłumy w Polańczyku i pozwólmy w Bieszczady dotrzeć prawdziwym miłośnikom wędrówek, koni i rowerów, którym do szczęścia potrzeba ciszy, ucieczki od spalin, jazgotu silników. Zobaczcie co się dzieje w Kampinosie, w Beskidzie Niskim !!! Quady i terenówki masakrują szlaki, straszą rowerzystów, pieszych i zwierzynę ! Koszmar. Jeśli gmina Cisna chce przyciągnąć turystów to niech zadba o różnorodność usług noclegowych i kulinarnych( dla studentów i dla zamożnej klienteli ) i zatroszczy się o lepszy transport na obwodnicach, lepsze warunki higieniczne w barach i wyciągi narciarskie. To nieprawda, że turystyka plecakowa jest w odwrocie ( jest na nią zapotrzebowanie nawet wśród starszej, bogatszej klienteli, która zrozumiała na czym polega wolność i troska o środowisko ) ale będzie, gdy dotychczasowe schroniska zmurszeją i zawalą się. Niech ścieżki dydaktyczne poza Parkiem Narodowym będą lepiej oznakowane i nie niszczone przez zwózkę drewna. Czekamy na nowe, zadaszone wiaty na szlakach. Przydałoby się może kilka nowych schronisk górskich o lepszym standardzie. Co by tu jeszcze ...? Niech ktoś wreszcie zacznie wypiekać razowy i wieloziarnisty chleb w bieszczadzkich piekarniach, bo te buły pszenne już mi uszami wychodzą
i tylko zamulają.
Carrmelita
------------------------------------------------
"... powoli szarzeją gniazda połemkowskich wsi,
już ledwo widać jak cerkiewki czarne pisklę łebek unosi
i w żółty dziób chwyta poprzecznie dwie wielkie ćmy,
i ile ma głów jeden koń, nie wiadomo, na mostku, wśród osin. "
z wiersza "Zmrok" Jerzego Harasymowicza
Carmelita, słusznie prawisz. A gdyby tak dla "starszej, bogatszej klienteli" zorganizować jeszcze transport bagażu od schroniska do schroniska, aby mogli sobie wędrować przez Bieszczady bez zbyt ciężkiego bagażu na plecach. Można chyba o tym tylko pomarzyć, bo taka usługa przerasta wyobraźnie bieszczadzkich organizatorów turystyki.
Nie widzę w ogóle żadnych "pakietów" dla turystów plecakowych. Młodsza, biedniejsza klientela i tak sobie sama poradzi.
A po co pakiety turystom plecakowym? I jaki ciężki sprzęt? Mój plecaczek 22 litrowy waży kilka? a 35 litrowy kilkanaście kilogramów. I co mam zatrudnić kulisa do jego noszenia?
Z punktu widzenia przemysłu turystycznego to margines. Wiesz mi, gdyby było takie zapotrzebowanie to pojawił by się i pakiet. Ta kraina powoli zaczyna żyć z turystyki i niech tak pozostanie.
Chyba nie wszystkich.
Mój kolega już kilkakrotnie (średnio dwa razy w roku przez ostatnie kilka lat) prowadził po Bieszczadach grupy turystów z Holandii. Były to przeważnie starsze panie powyżej 60 lat.
Wyjazd organizowało biuro PTTK "Wierchy", które ma własne kontakty z biurami zagranicznymi.
Mieli transportowane plecaki, spali tylko w schroniskach PTTK (w tym w "Chatce Puchatka").
Nie przerażały ich dość prymitywne warunki, byli na to nastawieni. Interesowała ich sama wędrówka.
Warunkiem udanego wyjazdu był przewodnik, który po pierwsze doskonale zna rejon, po drugie doskonale zna język angielski, mój kolega spełnia oba warunki. A panie były zachwycone i wyjazdem i przewodnikiem
Dodatkowo kolega jest z zawodu lekarzem, a z zamiłowania botanikiem. Więc i opiekował się paniami i opowiadał im o każdym kwiatku. Trudno się dziwić, że były zachwycone
Miał różne niespodziewane przygody w tym jedna z pań na trasie tak nieszczęśliwie upadła, że złamała rękę. Dużo by pisać. Ale kolega poradził sobie ze wszystkim.
W roku 2008 prowadził tą samą grupę co kiedyś (zażyczyli sobie specjalnie jego jako przewodnika) ale tym razem w Beskid Sądecki.
Jak na razie to jest kilka (3-4) grup rocznie, "Wierchy" mogłyby przyjąć więcej grup, ale zasadniczy hamulec stanowi właśnie brak odpowiednich osób prowadzących - jednocześnie dobrze znających teren (praktycznie całe Beskidy, nie tylko Bieszczady, bo grupy w czasie jednego wyjazdu zwiedzają różne części Beskidów) i z dobrą znajomością języków.
Pozdrowienia
Basia
Ostatnio edytowane przez Basia Z. ; 28-12-2008 o 14:35
Świetna reklama kiepskiego biura słynącego z tego, że wyjatkowo źle opłaca przewodników. Tym większy szacunek dla Twojego kolegi. Dobry, a mimo to dla Wierchów pracuje. Wystarczy aby to biuro z którym wspólpracujesz podnioslo stawki to znaleźli by się i przewodnicy. W Bieszczadach Koledzy "pracujac w obcym języku" inkasują około 150-400 euro, a ile Wam płacą Wierchy. Dalej szukają osob, które za 150-200 zł dniówka mają być jednocześnie pilotami i przewodnikami. Kpina.
Ostatnio edytowane przez lucyna ; 28-12-2008 o 15:07
Mój kolega jest świetny
A pracuje dla "Wierchów", gdyż nie tyle zależy mu na pieniądzach, co zależy mu na poznawaniu fajnych ludzi i na dobrze zorganizowanych wyjazdach, przy zachowaniu sporej wolności wyboru dla przewodnika.
Ważne dla niego jest przede wszystkim to aby to był wyjazd górski a nie "impreza integracyjna".
Tam np. nie ma przymusu realizacji tego czy innego punktu programu a tym bardziej ściśle trzymania się tego programu. Jeśli przewodnik uważa ze coś jest ciekawsze - może z własnej inicjatywy to zaproponować, byle by grupa była zadowolona.
Jeszcze się nie zdarzyło aby nie była.
Poza tym - opieka nad grupą przyjazdową wygląda tak - ze odbiera się ich w Balicach, towarzyszy w czasie zwiedzania Krakowa (tam jest zamawiany dodatkowy anglojęzyczny przewodnik do oprowadzania po mieście) a potem towarzyszy w czasie całego pobytu w Polsce, będąc jednocześnie tłumaczem, opiekunem, przewodnikiem górskim (dlatego trzeba mieć uprawnienia na cale Beskidy) i również oprowadza po ciekawych obiektach krajoznawczych jakie są po drodze. Np. jedziemy trasą przez Lipnicę Murowaną - to zatrzymujemy się przy tamtejszym kościółku i trzeba umieć opowiedzieć i o nim (po angielsku).
Biuro podróży zapewne na tym oszczędza, bo ma w jednej osobie tłumacza, pilota, przewodnika górskiego i przewodnika terenowego.
Poza tym - nie wiem czy "Wierchy" tak mało płacą - z tego co wyżej piszesz o stawkach - ich są znacznie wyższe (ale faktem jest że wymagania też są znacznie wyższe, choćby ta znajomość języków).
Nie jestem jednak upoważniona do rozmowy na takie tematy i w ogóle nie rozmawiam z innymi o tym ile mi płacą moi pracodawcy
A "Wierchy" bywają od czasu do czasu również i moim pracodawcą.
Pozdrowienia
Basia
Ostatnio edytowane przez Basia Z. ; 28-12-2008 o 15:16
"dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
Pozdrawiam Janusz
O tak,trzeba "wyrzucić" wszystko co nie potrzebne , tak z plecaka jak i z życia, taki balast jest zbędny.Bo po co to nosić...?
Sprawdż i to jak najszybciej,...docenisz to. Ja to już przerobiłem.
ps. a pieniądze są tylko dodatkiem do tego, choć są niezbędne.
ps.'Ok już kończę i nie będę więcej "filozofował"![]()
"dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
Pozdrawiam Janusz
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)