Oglądałem. I, jak to się często zdarza, każdy medal ma co najmniej dwie strony. Po pierwsze, ekolodzy, to w większości banda natchnionych, których działalność polega na wyłudzaniu kasy od różnych instytucji,lub odszkodowań albo intratnych ugód od firm, które na to stać.
Po drugie reportaż był tendencyjny i jednostronny, a już znalezienie byłego myśliwego, równie natchnionego, który robił za Szawła przemienionego na św. Pawła i jego tendencyjną wypowiedzią zakończyć reportaż, to już szczyt manipulacji.
Po trzecie. Myślistwo jest po to, aby jednak regulować pogłowie dzikiej zwierzyny, która niszczy uprawy leśne i rolne, a liczba odstrzałów uzależniona jest od liczby populacji. Jednak co ma wspólnego ze szlachetną rywalizacją dawnego typu (jak w opowiadaniach np. Janusza Meissnera), przywiezienie "myśliwego" pod samą ambonę, w której siedzi pije wódę, patrzy przez lornetkę z noktowizorem, i z bronią z laserowym celownikiem czeka na znęconą zwierzynę?