Cytat Zamieszczone przez Browar Zobacz posta
Naturalnym kontrolerem populacji lisów była wścieklizna,w czasach sprzed masowych szczepień ilość lisów wahała się od 30-60 tysięcy,teraz jest 220tys i rośnie.Nie wiem,czy nie lepiej było zostawić w spokoju tą wściekliznę,są już nowoczesne,bezbolesne szczepionki,trzeba by skalkulować ponownie,nie upieram się.Widać wyraźnie że myśliwi sobie nie radzą z kontrolą populacji lisa,a dlaczego tak jest to osobny temat.Gdzieś czytałem że wtedy gdy powinno się strzelać lisa, akurat jest sezon na "coś tam" i myśliwi zajęci,a jak zabierają się za lisa to już jest "po ptokach" i musieliby wtedy strzelać z maszynówki dla osiągnięcia efektu regulacyjnego.Poza tym nabój kosztuje 8-11zł a skórka 6-7.Ale ważne jest to że lis się "urwał" i tyle.
Pozwól, że pozostanę jednak zwolennikiem "szczepień" lisów - przyjęcia serii zastrzyków, albo zachorowania na wściekliznę, nie życzył bym nawet temu, który z workiem na plecach pędzi przez knieje do ambony postawionej tuż obok paśnika...
Cytat Zamieszczone przez Browar Zobacz posta
Jeśli chodzi o szkody rolnicze,leśne to uważam że nie są one na tyle istotne,żeby państwo nie mogło bez szemrania zapłacić,poza tym część ryzyka powinni rolnicy/leśnicy wkalkulować w swój/nasz biznes.Ja zresztą nie neguję potrzeby regulacji,twierdzę tylko że skoro sobie myślistwo nie radzi trza je naprawić (najpierw), a jak się nie da to zlikwidować.W istniejącej formie nic nam po nim.
Po pierwsze - to państwo (a więc my wszyscy) ma większe problemy, niż szkody wyrządzone przez dziką zwierzynę - idioci w rządzie są większym problemem.
Łatwiej zwymyślać myśliwych, niż np. ekipę, na którą się zagłosowało w wyborach - to rząd generuje debilne ustawy, głupawe i nieprzejrzyste prawo itp. - akurat to nie jest wina myśliwych, tylko naszego oświeconego inaczej elektoratu.
Po drugie - to chyba sobie nie zdajesz sprawy, jakie straty w rolnictwie mogła by spowodować nie "odstrzeliwana" przez powiedzmy 2 lata zwierzyna !!
Po trzecie - rolnicy i leśnicy, owszem mogli by wkalkulować swoje straty w koszty produktów, ale Ty musiał byś je również wkalkulować idąc do sklepu po jedzonko - odpowiada Ci chlebuś w cenie powiedzmy 10 zł za bochenek ?
Cytat Zamieszczone przez Browar Zobacz posta
PS Witaj,dobrze że wpadłeś,z Tobą się elegancko kłóci
Mnie również miło, planuję kulturalną dyskusję/kłótnię
Cytat Zamieszczone przez mavo Zobacz posta
Poluje 30 lat.Od zawsze słyszę glosy jakie to be. Najczęściej z ust ludzi którzy pewnie nigdy nie byli w polu. Którzy nigdy nie taskali na plecach worka pełnego karmy przez zaspy w śniegu i tęgim mrozie.Pewnie nawet nie wiedza co to wnyk.Nigdy nie próbowali uwolnić jeszcze żywej sarny z owego wnyka.Nie spędzili kilku nocy na probie ochrony przed dzikami upraw okolicznych rolników. ( najczęściej nieudanej)
Nie wzruszyłeś mnie tym workiem na plecach tachanym przez zaspy i na mrozie - uważam, że dokarmianie zwierzyny to totalna głupota.
Przez setki tysięcy lat, zwierzęta radziły sobie bez dokarmiania - widocznie wtedy zwierzyna nie wiedziała, że to myśliwi wiedzą najlepiej, co powinna jeść w zimie. A zimy były (zwykle) dużo cięższe...
Sens ma jedynie zimowe dokarmianie bażantów - dlatego, że ten obcy gatunek, zwyczajnie sobie w naszych warunkach klimatycznych nie radzi.
Bajki o pożyteczności dokarmiania dzikiej zwierzyny, proszę zachować dla przedszkolaków, oraz osób o PRL-owsko-PGR-owskiej mentalności - mam znajomych myśliwych, ale zarówno ich, jak i moja inteligencja nie mogła by takich dyrdymałów przetrawić.
Cytat Zamieszczone przez mavo Zobacz posta
Swiete slowa Szczepanie.W PZł dzieje sie zle.Jak to zmienic ? Nie wiem.Ukladziki sa mocne.. A i materiał na nowych kolegów taki jakiś inny.
A poza wszystkim strzał adrenaliny jaki sie dostaje po strzale do wyrywającego spod nóg bażanta jest tak silny ( nie chcę napisać, że przyjemny) że nigdy z niego nie zrezygnuję. Przecież jesteśmy drapieżnikami.
Nie tylko PZŁ, ale i np. PZW jest "chory", ale np. wędką raczej ciężko kogoś zabić, a złowioną rybę zawsze można wypuścić.
Jem mięso, więc (pośrednio) zabijam zwierzęta - ale robi to za mnie rzeźnik - to tego obecnie sprowadza się myślistwo - do odwalania "brudnej" roboty, bo nie każdy potrafi zabić sarenkę, za to, że obgryzła drzewko, albo zniszczyła komuś uprawę.
Takie myślistwo akceptuję, a nawet popieram - ale nie trawię chamstwa, "mięsiarstwa" i głupoty.
Pozdrawiam