Pozwól, że pozostanę jednak zwolennikiem "szczepień" lisów - przyjęcia serii zastrzyków, albo zachorowania na wściekliznę, nie życzył bym nawet temu, który z workiem na plecach pędzi przez knieje do ambony postawionej tuż obok paśnika...
Po pierwsze - to państwo (a więc my wszyscy) ma większe problemy, niż szkody wyrządzone przez dziką zwierzynę - idioci w rządzie są większym problemem.
Łatwiej zwymyślać myśliwych, niż np. ekipę, na którą się zagłosowało w wyborach- to rząd generuje debilne ustawy, głupawe i nieprzejrzyste prawo itp. - akurat to nie jest wina myśliwych, tylko naszego oświeconego inaczej elektoratu.
Po drugie - to chyba sobie nie zdajesz sprawy, jakie straty w rolnictwie mogła by spowodować nie "odstrzeliwana" przez powiedzmy 2 lata zwierzyna !!
Po trzecie - rolnicy i leśnicy, owszem mogli by wkalkulować swoje straty w koszty produktów, ale Ty musiał byś je również wkalkulować idąc do sklepu po jedzonko - odpowiada Ci chlebuś w cenie powiedzmy 10 zł za bochenek ?
Mnie również miło, planuję kulturalną dyskusję/kłótnię
Nie wzruszyłeś mnie tym workiem na plecach tachanym przez zaspy i na mrozie - uważam, że dokarmianie zwierzyny to totalna głupota.
Przez setki tysięcy lat, zwierzęta radziły sobie bez dokarmiania - widocznie wtedy zwierzyna nie wiedziała, że to myśliwi wiedzą najlepiej, co powinna jeść w zimie. A zimy były (zwykle) dużo cięższe...
Sens ma jedynie zimowe dokarmianie bażantów - dlatego, że ten obcy gatunek, zwyczajnie sobie w naszych warunkach klimatycznych nie radzi.
Bajki o pożyteczności dokarmiania dzikiej zwierzyny, proszę zachować dla przedszkolaków, oraz osób o PRL-owsko-PGR-owskiej mentalności - mam znajomych myśliwych, ale zarówno ich, jak i moja inteligencja nie mogła by takich dyrdymałów przetrawić.
Nie tylko PZŁ, ale i np. PZW jest "chory", ale np. wędką raczej ciężko kogoś zabić, a złowioną rybę zawsze można wypuścić.
Jem mięso, więc (pośrednio) zabijam zwierzęta - ale robi to za mnie rzeźnik - to tego obecnie sprowadza się myślistwo - do odwalania "brudnej" roboty, bo nie każdy potrafi zabić sarenkę, za to, że obgryzła drzewko, albo zniszczyła komuś uprawę.
Takie myślistwo akceptuję, a nawet popieram - ale nie trawię chamstwa, "mięsiarstwa" i głupoty.
Pozdrawiam



- to rząd generuje debilne ustawy, głupawe i nieprzejrzyste prawo itp. - akurat to nie jest wina myśliwych, tylko naszego oświeconego inaczej elektoratu.
Odpowiedz z cytatem