Klopsik ma sporo racji.
Wedle mnie mysliwym powinien byc osobnik mocno zwiazany z terenem podlegajacym mu (rowniez emocjonalnie) znajacym zasoby zwierzyny bardzo dobrze latwo potrafiacym oszacowac gdzie bez szkody dla populacji mozna cos uszczknac.
Takiemu gosciowi powinno przeciez zalezec aby jego obwod czy jak tam zwal byl zasobny w zwierzyne.
Tymczasem odstrzaly przychodza odgornie, nawet ci w porzadku rozkladaja rece... nic nie moga zrobic.... z PZL sie nie zadziera.
Jeszcze jedno w lesie nie spotkalem lesnego wyzej rangi podlesniczego. Na skladzie, ambonie, w jeepie, na szlaku, stokowce tak a w lesie nie to oczyms swiadczy.
Mysliwi sa podejrzliwi wobec wszelkiej masci lazikow lesnych, zbieraczy poroza, fotografikow bo wiedza ze ci ludzie czasami widza wszystko czarno na bialym rowniez ich drobne waleczki jak podmianki itp.
Trudno zeby bylo inaczej nasza brac wchodzi w lesie wszedzie, wszedzie wscibia nos i wie co w lesie piszczy wiekszosc z nich natomiast ma wiedze ktora zilustruje takie zdarzenie:
Pozna zima w okolicach stokowki opasajacej czeresnie i czereszenke zatrzymuje sie lada niwa wyskakuje z niej jeden z lesnych ze stuposian prawdop. mysliwy (znam go z widzenia) i podniecony krzyczy do innego goscia z auta widziales tam pod pasnikiem bylo chyba ze 40 jeleni. Faktycznie pod dobrze zaopatrzonym pasnikiem zebralo sie stadko zwierzyny plowej 16-18 sztuk lanie z cielakami oraz 3 sarny.


Odpowiedz z cytatem