Pokaż wyniki od 1 do 10 z 15

Wątek: Lekarstwo na bieszczadzkiego bluesa

Mieszany widok

  1. #1
    Ekspert Roku 2008 Awatar Jabol
    Na forum od
    12.2004
    Rodem z
    Stamtąd
    Postów
    1,096

    Domyślnie Odp: Lekarstwo na bieszczadzkiego bluesa

    hej Danek:) Film "Into the Wild" widziałeś? zamieniłbym sie chyba na ta Alaskę... tak na jakis czas na smaka
    ...jeno być niewidzialny jak Ten co mnie stworzył

  2. #2
    Bieszczadnik Awatar great*dane
    Na forum od
    12.2008
    Rodem z
    San Francisco
    Postów
    32

    Domyślnie Odp: Lekarstwo na bieszczadzkiego bluesa

    Cytat Zamieszczone przez Jabol Zobacz posta
    hej Danek:) Film "Into the Wild" widziałeś? zamieniłbym sie chyba na ta Alaskę... tak na jakis czas na smaka
    Tak, widzialem. Czytalem tez duzo wczesniej ksiazke i jak tam bylem w 2005, to pojechalem dokladnie w to w miejsce gdzie Chris C. umarl, niedaleko Healy przy drodze do Fairbanks. Ciarki przechodzily mi po grzbiecie. Autobus wciaz stoi jak stal.

    Tak w ogole, nie uwazam go wcale za jakiegos wielkiego "wloczege" czy podroznika. To co robil to byla amatorszczyzna i wcale mnie nie dziwi ze zginal. Ale to juz temat na osobna dyskusje. Pomysl na nowy post.

  3. #3
    Bieszczadnik Awatar Basia Z.
    Na forum od
    05.2007
    Rodem z
    Chorzów
    Postów
    2,771

    Domyślnie Odp: Lekarstwo na bieszczadzkiego bluesa

    Tak sobie jeszcze myślę, co konkretnie sprawia, ze gdzieś czujemy się "u siebie" a gdzieś indziej obco.
    I przypomniał mi się taki obrazek sprzed ponad 20 lat.
    Wędrujemy sobie wiejską drogą gdzieś w Gorcach.
    Jakieś drewniane niezbyt stabilne płoty, jakaś drewniana chałupa, błoto, w tym błocie taplające się kaczki.
    Szłam akurat z kolegą, którego żona wyjechała za granice i on ją tam często odwiedzał. I na widok tych ubłoconych kaczek kolega mówi - to jest to co ja lubię w górach a czego inne góry są pozbawione - taka sobie "wsiowa" droga, błoto, rozwalony płot, kaczki.
    Góry za naszą zachodnią granicą są sterylnie czyste, polne ścieżki zwykle wyasfaltowane (sama byłam kiedyś w Szwajcarii, więc też zwróciło to moją uwagę), brak im tego swojskiego bałaganu. Jak jest drewniana chałupa to zawsze "odstrzelona" jak z kalendarza i nigdy nie jest waląca się.

    To jest ładne jak z kalendarza, ale ja się tam czuję obco.

    Tymczasem zarówno na Ukrainie, jak i na Słowacji jak i w Rumunii takich obrazków jak opisałam nie brak, nawet jest ich więcej niż u nas.
    Tam ludzie w górach żyją, koszą trawę, wypasają owce, stojące w górach chałupy to nie są domki rekreacyjne a miejsce zamieszkania ludzi.

    Szczególnie lubię rejon Huculszczyzny z wszechobecnymi płotami, przegradzającymi nawet drogi i potoki.

    Ja się tam też czuję jak u siebie, mimo ze to inny kraj. Nawet bardziej "u siebie" niż np. w Sudetach, gdzie jest całkiem inny sposób zabudowy.

    Ale to tylko takie moje prywatne wrażenia.

    Pozdrowienia

    Basia

  4. #4
    Bieszczadnik Awatar great*dane
    Na forum od
    12.2008
    Rodem z
    San Francisco
    Postów
    32

    Domyślnie Odp: Lekarstwo na bieszczadzkiego bluesa

    Cytat Zamieszczone przez Basia Z. Zobacz posta
    Góry za naszą zachodnią granicą są sterylnie czyste, polne ścieżki zwykle wyasfaltowane (sama byłam kiedyś w Szwajcarii, więc też zwróciło to moją uwagę), brak im tego swojskiego bałaganu. Jak jest drewniana chałupa to zawsze "odstrzelona" jak z kalendarza i nigdy nie jest waląca się.

    To jest ładne jak z kalendarza, ale ja się tam czuję obco.
    Wiec wlasnie, choc jak chodze po Sierra Nevada to nie moge powiedziec ze wszystko jest wyasfaltowane, wrecz przeciwnie, ale tez ta dzikosc jest troche inna. Z zupelnie dobrej drogi, nierzadko autostrady, wchodzi sie od razu w kraine wilka i nioedzwiedzia, bez zadnych chalup, plotow, furmanek, kopek siana itp. Z jednej strony jest to fajne, ale z drugiej bardzo nieswojskie. Troche mi brakuje tej "strefy buforowej" pomiedzy cywilizacja a parkiem narodowym.

    Z kolei jesli sa jakies slady ludzkiej dzialalnosci to czesto sa one bardzo drastyczne, typu opuszczona kopalnia albo jakas gora zelastwa ktora 100 lat temu sluzyla do wyciagania sprzetu dla drwali na gore. Nagle okazuje sie ze to juz sie nie oplaca i cos takiego zostaje z dnia na dzien piorzucone. Zupelnie inna cywilizacja. Ludzie przyjezdzali tam nie po to zeby zyc tylko zeby wyciagnac ile sie da z przyrody, drewno, zloto...

  5. #5
    Bieszczadnik Awatar Basia Z.
    Na forum od
    05.2007
    Rodem z
    Chorzów
    Postów
    2,771

    Domyślnie Odp: Lekarstwo na bieszczadzkiego bluesa

    Cytat Zamieszczone przez great*dane Zobacz posta
    Z kolei jesli sa jakies slady ludzkiej dzialalnosci to czesto sa one bardzo drastyczne, typu opuszczona kopalnia albo jakas gora zelastwa ktora 100 lat temu sluzyla do wyciagania sprzetu dla drwali na gore. Nagle okazuje sie ze to juz sie nie oplaca i cos takiego zostaje z dnia na dzien piorzucone. Zupelnie inna cywilizacja. Ludzie przyjezdzali tam nie po to zeby zyc tylko zeby wyciagnac ile sie da z przyrody, drewno, zloto...
    Takie postindustrialne motywy spotykałam również w Rumunii, na Ukrainie a nawet na Słowacji (w rejonie Słowackiego Krasu, blisko granicy z Węgrami, gdzie było sporo obecnie zbankrutowanych kopalni).

    Ale myślałam, że to jest specyficzne dla państw postkomunistycznych
    które właśnie wyciągały ile się dało z przyrody.

    W polskich górach takich miejsc nie spotkałam ale za to mam około 300 m od miejsca skąd piszę (dawna Huta Kościuszko w Chorzowie, nawet filmy tu kręcili)

    Ale takich miejsc w górach nie lubię.

    Pozdrowienia

    Basia

  6. #6
    Kronikarz Roku 2011 Awatar buba
    Na forum od
    02.2006
    Rodem z
    Oława
    Postów
    3,646

    Domyślnie Odp: Lekarstwo na bieszczadzkiego bluesa

    Cytat Zamieszczone przez great*dane Zobacz posta
    Z kolei jesli sa jakies slady ludzkiej dzialalnosci to czesto sa one bardzo drastyczne, typu opuszczona kopalnia albo jakas gora zelastwa ktora 100 lat temu sluzyla do wyciagania sprzetu dla drwali na gore. Nagle okazuje sie ze to juz sie nie oplaca i cos takiego zostaje z dnia na dzien piorzucone. Zupelnie inna cywilizacja. Ludzie przyjezdzali tam nie po to zeby zyc tylko zeby wyciagnac ile sie da z przyrody, drewno, zloto...
    a to akurat musi byc strasznie fajne!! ja np. bardzo lubie klimaty postindustrialne, miejsca opuszczone, zapomniane ktore kiedys dawno do czegos sluzyly a teraz ponownie wkracza na nie przyroda a one tylko wsrod szumu wiatru opowiadaja dawna historie swojej swietnosci..
    "ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

    na wiecznych wagarach od życia...

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Nowy Dyrektor Bieszczadzkiego Parku
    Przez stabil2000 w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 6
    Ostatni post / autor: 18-11-2011, 01:22
  2. Relacja z Bieszczadzkiego Sylwestra
    Przez Jagna w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 13
    Ostatni post / autor: 15-01-2005, 14:06
  3. Wszystkiego bieszczadzkiego
    Przez pyton w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 01-07-2004, 20:46
  4. Nowy dyrektor Bieszczadzkiego P.N.
    Przez Stachu w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 01-10-2003, 09:58

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •