andrzej627 - pozwolę sobie dodać że Ty wspominasz o zjeździe z przeł.Żebrak a ja o podjeździe pisałem i to odpisywałem komuś kto w takim terenie jeszcze nie jeździł.
Przeleciałem przeł. Żebrak wielokrotnie z każdej strony i w warunkach jakie tylko matka natura mogła stworzyć.Pamiętam jedną wspinaczkę od strony Woli Michowej gdy rozpoczęła się nawałnica.Po drodze prócz wody sunęły spychane przez nią kamienie.Nie poddałem się jednak i mimo tych trudności wjechałem bez zatrzymania.Jeżeli chodzi o zjazd to każdy sobie z tym poradzi ale jeden to zrobi zagrzewając klocki do czerwoności ,a drugi będzie ich używał w ostateczności.Zgadza się ten początkowy odcinek jest najtrudniejszy,( od bazy)Jak pamiętam trzy lata temu sypnęli na tym odcinku aż do zakrętu gruby kamień.To była ekwilibrystyka wjechać na szczyt bez deptania z buta.
W Bieszczadach wjeżdżałem jak myślę już na wszystkie górki i jest ich ( tych trudnych) dość dużo.Jeżeli by kogoś interesował podjazd 17,3% nachylenia na 400m to służę namiarem.Oczywiście wspominam tu o górach po których można jeździć bo po tych drugich nie kręcę.
Piotr - zgadza się .Patrzę w swoje zapisy i tego dnia goniłem szosówką na trasie S- Hoczew-Cisna-Terka-Polańczyk-i jeszcze serpentynki na Słonnych zaliczyłem Wyszło tego 150km no ale październik był piękny i szkoda było marnować tych ciepłych dni.
..."to już było za późno się zatrzymywać"...
Drugim razem nie przegap okazji.Miło będzie mi pogadać z kimś kogo zna się tylko z sieci.Jak widać jestem rozpoznawalny bo niebieska bandama zawsze przykrywa moją łysinkę.
również pozdrawiam
..."Od kiedy jeździcie na rowerze"...
Jeżeli chodzi o mnie to 6 razy okrążyłem ziemię i planuję do księżyca dojechać ale to już zależy czy zdrowie mi na to pozwoli.Tak się składa że 90% to po Bieszczadach i najbliższej okolicy.


Odpowiedz z cytatem
