Bez świateł to mogę zrozumieć ale bez hamulców to samobójstwo.Przecież tam sporo krótkich ale ostrych zjazdów.Myślę że albo schodziłeś albo hamowałeś podeszwą po oponie bo i tak można.
W rowerze mam hydrauliczne hamulce tarczowe, ale zapamiętuję ten sposób hamowania jako rozwiązanie awaryjne.